Strategie na długowieczność. Prawdy czy mity?

Please follow and like us:
20

Chyba każdy chciałby żyć dłużej i przede wszystkim zdrowiej.

Dzisiaj tym odwiecznym marzeniem ludzkości zajęła się też nauka i doszła do bardzo ciekawych wniosków, czasami idących w poprzek dotychczasowych przekonań, a czasami potwierdziła to, co instynktownie wiedziano już wczesniej. Właściwie to, co natura wiedziała i co ważne, właśnie według tych reguł żyją zdrowi długowieczni z niebieskich stref, o których pisałam tutaj.

No cóż, najprostsze jest najlepsze. Ale co tam w tym wszystkim jest prawdą a co  mitem?

Ruch, czyli strategia numer 1 na długowieczność

Fakt czy mit ?

Fakt.

Ruch, ruch i jeszcze raz ruch. Jeśli się nie ruszasz, spędzasz większość twojego życia  siedząc, nie ma mowy o zdrowiu.

Już 30 minut codziennej aktywności fizycznej pobudza aktywność mitochondriów czyli takich mini elektrowni w w każdej komórce twojego  ciała  i w ten sposób przedłuża ich  życie.  W mitochondriach wskutek oddychania komórkowego powstaje większość ATP, czyli wysokoenergetycznych związków chemicznych , które dla każdej komórki ciała są źródłem energii.  Ruch na świeżym powietrzu jeszcze bardziej ten efekt wzmacnia.

sstrategie na długowieczność

Dzięki zwiększonej podaży tlenu do komórek, zmniejsza się prawdopodobieństwo uwalniania do krwi wolnych rodników, które są prawdziwymi niszczycielami, wrogimi wojskami, co to idą i sieją spustoszenie wszędzie, w tym w błonach komórkowych , białkach i DNA.

Po prostu tsunami.

Z tego bliska już droga do chorób.

Czyli im mniej wolnych rodników w mitochondriach, tym dłuższe i zdrowsze życie. I odwrotnie. Im mniej ATP tym mniej energii, a więcej chorób.

Rusz się zatem, nawet, jeśli za oknem paskudna pogoda, a w ostateczności ćwicz w domu.

I co ważne, nie znaczy to wcale, że musisz koniecznie wylewać siódme poty na siłowni. Jeżeli masz siłę i lubisz, nie ma sprawy.

Chodzi o to, żeby aktywność fizyczną dopasować do możliwości organizmu.

Ważna jest systematyczność, czyli klucz do wszystkiego, a wiadomo jak leniwa jest natura człowieka.

Ludzie długowieczni z Niebieskich Stref ruszają się codziennie, ale niekoniecznie trenują siłowo.

Ruch jest niezbedny do zachowania zdrowia, ale jeśli jest nieadekwatny do kondycji i możliwości organizmu, wyrządzi niepowetowane szkody w mitochondriach i efekt będzie odwrotny od zamierzonego.

Jeżeli zaś  odczuwasz zmęczenie, czyli budzisz się rano mimo dostatecznej ilości snu bez energii, a w południe siadasz już totalnie, to nie jest to lenistwo ani brak kondycji, tylko  zbyt mała ilość ATP wynikająca ze słabej aktywności mitochondriów. Oczywiście, kiedy nie męczy cię jakaś choroba.

Jedynym rozwiązaniem jest wyjście na swieże powietrze , regularne spacery, a w miarę jak zmęczenie będzie się zmniejszać, zwiększenie  ilości ćwiczeń.

Strategia numer 2, czyli białko zwierzęce jako  zabójca długowieczności

Prawda czy mit?

Prawda

Owszem białko jest potrzebne do prawidłowego funkcjonowania organizmu, ale nie potrzeba go tak wiele jak nam wmawiano do tej pory.

Właściwie  potrzeba go niewiele, a już zwłaszcza niewiele tego pochodzenia zwierzęcego.

Nadmierne jego spożycie jest dla organizmu bardzo obciążające.

W mięsie znajduje się między innymi kwas arachidonowy, który ma swój udział w powstawaniu procesów zapalnych. Badania naukowe, między innymi słynne badania dr Campbella prowadzone w Chinach, wykazaly ścisły związek między spożywaniem białek zwierzęcych a zapadalnością na choroby cywilizacyjne z nowotworami włącznie.

strategie na długowiecznośc

Badania te dlatego są tak miarodajne, bo prowadzone były w 65 prowincjach chińskich, gdzie tradycje kulinarne różniły się od siebie.

Były to prowincje, gdzie ludzie żywili się wyłącznie albo prawie wyłacznie produktami roślinnymi, a były i takie gdzie jadłospis opierał się głównie na produktach zwierzęcych.

Takie badania byłyby niemożliwe do przeprowadzenia w świecie  Zachodu, bo tu właściwie prawie wszyscy jedzą tak samo.

Dr  Campbell  w swoich badaniach przewrócił do góry nogami całe dotychczasowe wyobrażenia o żywieniu i zdemaskował fałsz wielu przekonań, które wcześniej uznawane były za pewnik.

 „Chiński projekt” dr Campbella i jego współpracowników został uznany za najbardziej kompletne badanie dotyczące związków między dietą a ryzykiem zapadnięcia na różnorakie choroby.

W trakcie tego badania, któe trwało 20 lat, naukowcy przekonali się, że im bardziej spożycie produktów zwierzęcych zbliżało się do zera, tym wyraźniej spadała zapadalność na choroby cywilizacyjne , w tym choroby serca i nowotwory. Przebadano 130 wiosek i 65 gmin.

Produkty zwierzęce nie mają wcale, albo prawie wcale składników odżywczych, które chronią przed chorobami, takich jak przeciwutleniacze, fitozwiązki, kwas foliowy, błonnik, witamina E i C.

Za to zawierają związki , które są chorobotwórcze, takie jak właśnie kwas arachidonowy, sterol i tłuszcze nasycone.

Oprócz tego białko zwierzęce wywołuje wzrost poziomu we krwi hormonu IGF – 1, który jest czynnikiem ryzyka kilku typów raka.

Badanie chińskie wykazało też, że nawet spożywanie mięsa chudego i drobiu nic nie zmienialo w wyniku badań, nadal zapadalność na choroby nowotworowe była wysoka.

Białko zwierzęce sprzyja też chorobom serca, między innymi dlatego, że podnosi poziom pewnych prozapalnych protein we krwi ( apolipoproteina B i apolipoproteina A-1), a im wyższy poziom tych obu protein, tym większe ryzyko zachorowania na chorobę wieńcową.

Dr Fuhrman w swojej książce ” Jeść aby żyć” przedstawił bardzo przejrzyście zalety i wady białka zwierzęcego i roślinnego.

Białko zwierzęce

podnosi poziom cholesterolu,

sprzyja zachorowaniom na nowotwory,

sprzyja rzeszotowieniu kości,

sprzyja chorobom nerek,

przyspiesza starzenie.

Jest bogate w

tłuszcze nasycone,

kwas arachidonowy,

cholesterol.

Białko roślinne

obniża poziom cholesterolu,

chroni przed nowotworami,

wzmacnia kości,

nie opóźnia starzenia,

nie powoduje chorób nerek.

Bogate jest w

błonnik,

fitozwiązki,

przeciwutleniacze.

strategie na dlugowiecznosc

Zbyt duża ilość białka zwierzęcego, a taka właśnie jest w diecie ludzi Zachodu sprawia, że staje sie ono toksyczne.

Wiele poradników dietetycznych zachwala diety wysokobiałkowe , ponieważ wciąż jeszcze ludzie lubią tak jeść: dużo produktów pochodzenia zwierzęcego, wysokotłuszczowych i bez dostatecznej wartości odżywczej.

Podobnie jak z mięsem , sprawa wygląda z nabiałem, bo  i tu długie lata indoktrynacji zrobiły swoje.

Dzisiaj wiadomo już, że nadmiar białka pochodzącego  z nabiału jest równie niebezpieczny jak ten z mięsa. Powoduje  między innymi nietolerancje pokarmowe i coraz powszechniejsze choroby autoimmunologiczne.

Poza tym białko zawarte w mleku krowim podnosi poziom czynnika wzrostu IGF-1 we krwi i owszem, jest to całkowicie normalne i pożadane, ale u cielaczka, bo ono rzeczywiście zostało zaprogramowane tak, aby szybko rosło. I dla niego jest to mleko.

Jednak  u człowieka  czynnik IGF-1 pobudza wzrost komórek nie tylko normalnych , zdrowych, ale i nowotworowych.

Badania w grupach kontrolnych wykazały zależność między zawartością IGF-1 we krwi a ryzykiem zachorowania na raka prostaty. Mężczyźni o najwyższym jego poziomie byli czterokrotnie częściej zagrożeni rakiem prostaty niż ci o najniższym poziomie IFG-1.

Inne badanie , jedno z największych, przeprowadzone na grupie 80 326 pielęgniarek wykazało, że istnieje ścisły związek między rakiem jajnika a spożyciem produktów mlecznych.

Kobiety, które spożywały najwięcej laktozy, czyli jedną porcję albo więcej mleka i jego przetworów dziennie, narażały się na ryzyko inwazyjnego raka jajnika o 44 % wieksze niż kobiety spożywające nabiału najmniej, czyli najwyżej 3 razy w miesiącu.

Zatem, jeżeli ktoś lubi nabiał, to lepiej ograniczyć go jak i mięso. Ja nie jem wcale i czuję się rewlacyjnie, no ale każdy robi jak uważa i każdy jest za swoje zdrowie odpowiedzialny.

Tak właśnie widzę, że o białku się rozpisałam, ale to mój konik i właśnie tu jest dużo nieporozumień i prania mózgu przez bardzo silne lobby, więc to tak mi wyszło.

W każdym razie ważne jest, że

spożywanie dużej ilości białka zwierzęcego nie powoduje wydłużenia życia komórek, ponieważ wpływa destrukcyjnie na ich biologiczne funkcje.

Strategia numer 3, czyli jeśli nie można zatrzymać procesu starzenia, zostaw sprawę w spokoju

Prawda

czy mit ?

Mit

Bo co prawda zatrzymać procesu starzenia nie możesz, ale zawsze możesz go opóźnić ! Wiadomo, że czynniki, które przyspieszają starzenie i skracają życie to zanieczyszczenie środowiska, stres oksydacyjny, metale ciężkie w pożywieniu,  stany zapalne i uszkodzenia DNA.

Ale można wiele zrobić, żeby te zagrożenia wyeliminować.

Wystarczy  dieta uboga w cukry proste,  utrzymywanie w organizmie wysokiego stanu witaminy C i magnezu, okresowe głodówki, ruch fizyczny i odpowiednia ilość snu.

Ciekawe ile osób potrafi  tak się zaprogramować ? Co do tego jest potrzebne? W gruncie rzeczy niewiele. Na pewno silna wola i chęć bycia zdrowym, ale i całkowite przestawienie myślenia o starości i starzeniu.

Bo to nie jest tak, jak ciągle się słyszy, że w pewnym wieku już tego nie wypada, tamtego nie wolno robić, że po pięćdziesiątce to już starość i tyle.

Wcale tak nie jest.  Najważniejsze to takie przeprogramowanie siebie, żeby w każdym dniu znaleźć radość, bo sorry, naprawdę szkoda czasu na stękanie i kwękanie, że już wiek, że to, że tamto. Naprawdę wypada po 50 tce iść sie zabawić, naprawdę wypada mieć różowe włosy jak się komuś podoba i naprawdę wypada przede wszystkim się szeroko śmiać.

strategie na dlugowiecznosc

 

Ja wiem, usłysze zaraz, że już  choroby  i nic nie jest takie jak wtedy kiedy było się młodym.

No jasne, że nic nie będzie takie jak kiedyś, bo czas nie czeka i nie patrzy czy go dogonisz. On sobie pędzi dalej, a ty zostajesz ze swoimi smutkami, swoją niechęcią i swoim czarnowidztwem. Tymczasem jeśli zadbasz o kilka rzeczy, o których tu piszę, a które potwierdzone są naukowo, jeśli już tak ci na tym zależy, to proszę bardzo, możesz długo, bardzo długo korzystać z życia w zdrowiu i zadowoleniu.

Post i ograniczenie kalorii czyli strategia na długowieczność numer 4

Prawda

czy

mit?

Prawda. Człowiek potrzebuje okresowego oczyszczenia i mały jednodniowy, albo i dłuższy  post jest niezbędny dla zachowania zdrowia, ale i wydłużenia życia.

Nie ma nic lepszego.

I właściwie ten punkt powinien znaleźć się na samej górze, no, ale dobra zostawiam jak jest.

Post był znany i praktykowany od dawna.

Jest lekarstwem całkowicie darmowym, nie musisz czekać w poczekalni u doktora, nie musisz czekać na termin u specjalisty, potrzebujesz tylko kilku rzeczy.

Silną wolę, dużo chęci i motywacji i dobrej wody. Moga być też ewentualnie herbatki ziołowe, jesli na wodzie nie jesteś w stanie wytrzymać.

Ja robię taki post raz w tygodniu.

I nie bój się, nie umrzesz od tego, wręcz przeciwnie, sporo rzeczy w twoim ciele się naprawi. Oczywiście nie zobaczysz efektów za pierwszym razem, ale po kilku już tak.

Nie będę się więcej na temat postu rozpisywać, bo pisałam o nim obszerniej tutaj .

Magnez czyli strategia na długowiecznośc numer 5

prawda

czy mit?

Jasne, że prawda. Bez magnezu nie ma zdrowia. To pierwiastek życia.

Kiedy jest go zbyt mało, mitochondria  nie dostają dostatecznie dużo energii na poziomie komórkowym, a wtedy wiesz, wolne rodniki , choroby i z długowiecznością można się pożegnać. Magnez jest takim Leonardo da Vinci wśród pierwiastków, bo bierze udział w tysiącach  procesów biochemicznych przebiegających w organizmie.

Majważniejsze jednak jest to, że magnez pełni rolę inhibitatora, czyli jakby spowalniacza w kontrolowaniu tempa starzenia sie komórek, a co tym idzie, zapobieganiu powstawania chorób degeneracyjnych.

Dzisiaj właściwie prawie każdy  ma braki magnezu. Chyba tylko oprócz wegan i wegan witarian jedzących tylko produkty nieprzetworzone.

Mgnezu brakuje , bo każdy się dzisiaj stresuje, poza tym  ubywa go z wiekiem, ale i przetworzona żywność   i alkohol dokładają  do tego swoją działkę. W efekcie magnezu prawie każdy ma za mało. A warto wiedzieć, że niedobory tego pierwiastka są jedną z najważniejszych przyczyn chorób sercowo – naczyniowych. Wysoki poziom magnezu zmniejsza ich ryzyko o 23 %.

Warto dbać o to, żeby magnezu nie brakowało, jeżeli masz chęć długo i zdrowo żyć.

Ale mi ten tekst długi wyszedł, już kończę i pozdrawiam – Agnieszka

Zródła:

Dr T. Colin Campbell, Thomas M.Campbell – Nowoczesne zasady odżywiania

dr Joel Fuhrman – Jeść aby żyć

 

 

(Visited 281 times, 1 visits today)
Please follow and like us:
20

(27) Comments

  1. Owszem, staram się w miarę regularnie jeździć na treningi. Wystarczy tydzień przerwy i już mam zakwasy 🙂 Z resztą się zgadzam. W domu mam mięsożerne stwory, ale staram się to równoważyć dużą ilością warzyw i sokami ze świeżych owoców i warzyw. Był czas że nie chowałam sokowirówki i wyciskarki

    1. ja też mam mięsożernego stwora w sztuce jednej, bo inni sa bardziej roslinni. I musże przemycać zielone i kolorowe:) Co do treningów też pełna zgoda. Ja , kiedy sie nie rusze, czuję się jak przebita dętka.

  2. Ja bym jeszcze dodała, że do przedłużenia życia przysłużyć nam się może równowaga psychiczna, pogodzenie się z rzeczywistością lub jej modyfikacja, byśmy ją byli w stanie zaakceptować 😉

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! 🙂

    1. Jasne, zgadzam się i ode mnie najlepsze życzenia:)

  3. Wszystko zgoda, ale post to nie dla mnie, niestety…

    1. Szkoda , szkoda…

  4. Zgadzam się z Tobą Agnieszko. Wiek to tylko cyferki, nawet jeśli są choroby. Choroby są też często w wieku dziecięcym i młodzieńczym, to żadna wymówka! Nie wolno się poddawać. Pozdrawiam serdecznie Agnieszko 🙂

  5. tak jest, wiek to tylko cyferki i kawałek papieru, na którym są zapisane:)
    Pozdrowionka 🙂

  6. muszę chyba poważnie pogadać z tymi moimi mitochondriami. z kijem i marchewką. kowboj na poziomie komórkowym się we mnie odezwał i rumaki chce mu się oswajać hurtem. albo magnezem. ilekroć słyszę to słowo, przypomina mi się, że przecież czekolada jest znakomitym dawcą magnezu. a ja jestem znakomitym biorcą czekolady. drżyjcie mitochondria – nadciągam!

    1. Twoje mitochondria bardzo lubią takie szarże:)

  7. Warto dbać o zdrowie.
    Mamy tylko jedno życie, w dodatku trwa ono stosunkowo krótko.
    Dziękuję za przypomnienie, co można zrobić, by żyć zdrowiej i lepiej.
    Greenelko, życzę całego roku w zdrowiu i szczęściu!

    1. Igomamo, faktem jest, że często o tym zapominamy niestety:)
      Szczęścia dla Ciebie i Twojej Rodzinki:)

  8. Co do długowieczności, dużo czytywałam swego czasu wspaniałego profesora Vetulaniego, który mówił, że ludzie, którzy w swoim życiu przeżyli okresy głodu (na przykład podczas wojny) żyją dłużej, nawet wytłumaczenie tegoż faktu było dość ciekawe.
    A ze spraw codziennych – na pewno warto dbać o zdrowie i dobre odżywianie. Spokój, brak stresu, pozytywną energię.
    Pozdrawiam serdecznie, zaginiona Megly 😉

    1. Megly,kochana, jak sie cieszę że się odnalazłaś :):):)

  9. Agnieszko, zgadzam się z twoimi punktami. Są… w punkt. Byle je tylko realizować. Staram się, naprawdę 🙂

    1. Wierzę 🙂

  10. Wszystko co piszesz jest ,a może powinno być dla zdrowie dobre.Ale już tyle razy czytałam np o mięsie czerwonym …zdrowe…szkodzi…Tak samo z warzywami…to co niby zdrowe,okazuje sie że szkodzi na różne organy naszego ciała,w liściach nasycona chemią,w pestkach trucizna,nadmiar szkodzi w ciśnieniu ,itd…Ja już nie słucham co piszą,bo tyle mądrości każdy daje na talerz,że sam nie wie co zdrowe a co nie.Nie ma czegoś takiego jak całkowita uległość w zdrowym jedzeniu.Każdy je to co lubi i w miarę możliwości chce zdrowo.Ale w dzisiejszych czasach nie jest to łatwe.
    W Szwecji podziwiam ludzi za aktywność…Tu szczególnie ukochali sobie ludzie chodzenie ,bez kijków z kijkami…Codziennie moje sąsiadki które maja po 79-68 lat wychodzą o 8 godz i robią rundkę 5 km …czy pada czy nie..Ja niestety nie mam takiej dobrej woli ,by chodzić..Oczywiście wychodzę czasami,mamy wspaniałe ścieżki w lesie..Ale trochę samej jest mi nieswojo..a z sąsiadkami nie chodzę bo jest mi za wcześnie☺
    Co chodzi o długowieczność , z tym jest różnie…był aktywny i zawinął się wcześnie…Pił ,palił a dożył setki ☺☺Ot życie…..Serdeczności Greenelko.

    1. Ja naprawilam swoje zdrowie po odstawieniu mięsa,ale tak na dobre polepszylo się po odstawieniu nabiału.Takie są moje doświadczenia i to już wieloletnie. Życie życiem, ale warto sobie pomóc.
      A może sprawisz sobie psa? Ja też mam wokół lasy i rzeczywiście sama bym nie chodziła, ale z psami jak najbardziej każdego dnia.
      Pozdrowionka 🙂

      1. Z pewnością można sobie pomóc …Pieska niedawno pochowaliśmy ,chorował na raka..Za duże przywiązanie,kiedy umiera kochany zwierzak ,to jakby ktoś z najbliższych,a my tak traktujemy zwierzęta.Dlatego nie chce już mieć nic,za dużo człowiek potem cierpi i tęskni.Teraz chcemy troszeczkę odpocząć od zwierząt ,bo jak były ,to mieliśmy trudności z wyjazdem gdzieś na wakacje ,bo nie zawsze z psem można..dlatego dzieliliśmy się,by piesio był w domu .A wiekowo-też już nie ryzykujemy.

  11. Tak, podpisuję się obiema rękoma 🙂 aczkolwiek w punkcie 3 dotyczącym, że po pięćdziesiątce nie wypada tego tamtego od razu głoszę manifest: WYPADA, wypada, wypada :):) Bardzo wyczerpująco i ciekawie opisałaś temat długowieczności 🙂 Super!!!
    Pozdrawiam cieplutko 🙂

  12. Urszula, a czy ja napisałam, że nie wypada? 🙂
    Pozdrowionka

  13. Może i długi ten tekst, ale rzeczowy i przyjemnie się go czytało 🙂 Ostatnio dużo słyszałam o pozytywnych skutkach organizowania sobie raz na jakiś czas postów. Aktualnie przechodzę na wegetarianizm i mam nadzieję, że uda mi się całkowicie wyeliminować mięso i nie będę już nigdy za nim tęsknić 🙂

    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa, oczywiście życzę wytrwałości, mięso nie jest niezbędne do życia, to wszystko jest w głowie. Jak sobie dobrze to poukladasz, nie będzie problemów.
      Pozdrowienia 🙂

  14. Agnieszko – zgadzam się ze wszystkim co napisałaś.
    I dodam że po 60-ce to też jeszcze nie starość.
    Serdecznie Cię pozdrawiam.

    1. Po 60-tce?Jasne, że nie!!!

  15. Ciągle pracuje nad tym, by zwiększać ilość warzyw w naszej diecie. Przyznam, że nie jest to proste, ale wychodzę z założenia, że małymi krokami do przodu. Staram się ograniczać ilość mięsa i mi osobiście to bardzo nie przeszkadza, ale jak się wywodzi z domu, kiedy codziennie jadło się kotlety takie lub inne…to może być problem

  16. Zgadza się, nawyki wynosimy z domu. Może zaczniesz przyrządzać pyszne szejki?
    Pozdrowionka:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

×

Polub Greenelkę na Facebooku

Jeżeli podoba Ci się to co piszę, poślij to dalej, ok?