Post jednodniowy. Moje wrażenia i czy warto to robić.

Please follow and like us:
20

(Jeszcze raz tekst o poście jednodniowym, bo wiele osób prosi mnie o to)

Post jednodniowy chodził mi po głowie od dawna.

Co prawda wydawało mi się, że nie dam rady, bo co tu ukrywać, lubię jeść. Właściwie można mnie nazwać łasuchem.

Jednak od pewnego czasu zaczynam dzień bardzo późnym śniadaniem i kończę późnym obiadem  i przychodzi mi to bez specjalnego wysiłku.

Dlatego pomyślałam, że pójdę za ciosem i zrobię sobie jednodniową głodówkę. No, może nazwanie tego głodówką jest na wyrost. To raczej właśnie post.

Dłuższą głodówką zajmować się nie będę, bo na razie nie planuję, choć są tacy co bardzo sobie ją  chwalą. Ale nie zarzekam się, nigdy nie można mówić ” nigdy”, wiadomo.

Mały jednodniowy pościk, to właśnie jest to, co mogę na dzisiaj wykonać. I żeby uprzedzić pytania, od razu wam powiem, że mi się udało i  jestem bardzo zadowolona.

Dobroczynne działanie postu

Wiadomo, że poszczono już w dawnych , bardzo dawnych czasach i nie było to niczym nadzwyczajnym. Pościł Jezus na pustyni, pościli święci, w Polsce jeszcze w XIX wieku panowała tradycja postu piątkowego.

Dzisiaj coraz więcej naukowców potwierdza, że poszczenie ma dobroczynne skutki dla zdrowia,  więc nie tylko ze względów  religijnych warto raz w tygodniu po prostu nie jeść.

Oczywiście jeśli chcesz w ten sposób schudnąć, to raczej jak najszybciej o tym zapomnij.

Po jednodniowej głodówce pozbędziesz się przede wszystkim nadmiaru wody i to będzie pół do jednego kilograma mniej na wadze na następny dzień. Jednak wszystko  szybciej niż myślisz wróci do poprzedniego stanu, chyba  że zmienisz swój sposób odżywiania.

post jednodniowy

Sens postu nie polega na utracie wagi, lecz na oczyszczeniu i regeneracji.

To szansa dla organizmu na pozbycie się toksyn. Wiadomo zaś, że ciało wolne od trucizn to ciało nie tylko zdrowe, ale i ładne.

Francuzki poszczą regularnie raz w tygodniu i bardzo sobie to chwalą.

Mój post jednodniowy

Jak się do tego zabrałam?

Przede wszystkim bardzo pozytywnie się nastawiłam. Starałam się nie myśleć o tym, że och, dzień będzie bardzo długi i w ogóle jak ja przetrwam te wszystkie godziny. Mówiłam sobie po prostu, że czas szybko zleci.

Poprzedniego dnia nie wprowadziłam w mojej diecie  żadnych zmian.

Od dawna nie jem produktów śmieciowych, więc nic się nie musiało zmieniać.

Ale jeśli jesteś na tak zwanej diecie tradycyjnej, z dużą ilością  mięsa i nabiału, to dobrze będzie, jeśli w dniu poprzedzającym post, będziesz jeść lekko. Jarzyny, owoce, kasze, ryż. Wszystko po to, żeby twój organizm nie doznał szoku.

No, a potem naprawdę jest już z górki.

Mój dzień bez jedzenia przeleciał jak z płatka.

Ponieważ pierwszy posiłek jem zazwyczaj około godziny jedenastej, więc też o tej porze poczułam głód. Jako odpowiedź dostał mój żołądek wodę i zadowolił się tym.

Picie wody jest bardzo ważne w ciągu postu.

Post jednodniowy

Woda nie tylko zaspokaja pragnienie, nawadnia i przyspiesza wydalanie toksyn, ale wodą możecie oszukać głód. W momencie kiedy się pojawia, szklanka letniej wody, pita małymi łyżkami załatwia sprawę.

Ja tak robiłam. Wypiłam tej wody sporo, chyba 3 litry.

Na początku nie chciałam, ale zmusiłam się do pójścia na długi spacer i nawet szłam szybkim krokiem, był to właściwie bardzo szybki marsz. O dziwo, miałam bardzo dużo energii, czyli potwierdziło się to co czytałam, zanim zdecydowałam się na post. Nie padłam z braku sił, ale wręcz przeciwnie.

Post jednodniowy

Oprócz tego dotleniłam się i myślę, że wszystkie komórki mojego ciała były mi bardzo wdzięczne.

Po południu miałam drugi napad głodu ( pora obiadu ), ale nie uległam i spokojnie, na absolutnym luzie, z pomocą wody dotrwałam do wieczora.

I wiesz co ? Byłam pewna, że na drugi dzień, skoro świt rzucę się na jedzenie, a tu była niespodzianka nawet dla mnie samej. Wcale nie byłam głodna. Doczekałam do jedenastej i usiadłam do śniadania.

Czy warto przeprowadzać jednodniowy post?

Tak. Absolutnie  tak.

Po jednym dniu, w którym dałam swojemu ciału odpocząć od jedzenia, czułam się lekka jak skowronek. Obudziłam się wcześniej niż zwykle, wyspana i pełna energii.

Czy post jednodniowy jest trudny do przeprowadzenia ?

Nie. Wszystko rozgrywa się w głowie.

Jeśli masz pozytywne nastawienie, na pewno się uda. Dzień mija szybko, czyli tak jak zawsze.

Zdradzę ci tajemnicę:

Od tej pory minęły już trzy tygodnie i mam za sobą trzy dni poszczenia. W każdym tygodniu jeden dzień. Wybrałam piątek, czyli wiążę dobro ducha i ciała. Czuję się wyśmienicie.

Pozdrawiam Agnieszka

PS: To mój nienajnowszy tekst, ale ulubiony wśród czytelników, dlatego daję mu drugą młodość.

To już  prawie rok i bardzo sobie poszczenie chwalę. Robię to regularnie raz w tygodniu, niekiedy dwa, jeśli mam nastrój.

W niedługim czasie, przymierzam sie do postu Daniela, inaczej zwanego postem warzywno – owocowym dr Ewy Dąbrowskiej.

Pozdrawiam serdecznie – Agnieszka

i zapraszam tutaj

http://greenelka.com/owocowa-pizza-pyszna-upalne-dni/

(Visited 5 800 times, 4 visits today)
Please follow and like us:
20

Only registered users can comment.

  1. Post jest dobry dla ciała i dla duszy. Potwierdzają to świadectwa wszystkich tych, którzy podjęli się tego, jak się okazuje, wcale nie tak trudnego zadania. Potwierdza to też twoja relacja.

    Cała „walka“ odbywa się w głowie. Czy wytrzymasz, to kwestia samodyscypliny i wytrwałości mentalnej. Można się nauczyć jednego i drugiego. To nie takie trudne jak się wydaje. A po czasie przechodzisz w automatyzm, twój organizm uczy się nowych, lepszych schematów zachowania i adaptuje szybko ożywiający styl życia.

    Też robię post. W piątki nie ma żadnego mięsa, żadnego alkoholu, żadnych słodyczy.
    Dodam, że do równowagi sobota to dla mnie dzień swobody osobistej, tzn jem i piję co chcę i ile tego chcę. Raz na tydzień.

    podzrawiam

    1. Czesc Kochana, swietnie sie Ciebie czyta. Dziekuje za swietny, a przy tym zajmujacy artykul. Ja akurat dzisiaj poszcze i mam identyczne odczucia, ze wszystko rozgrywa sie w glowie jak to swietnie ujelas. Serdecznie pozdrawiam x

  2. Oczywiście, zawsze trzeba mieć trochę swobody, nie można wciąż się ograniczać. Dobrze znaleźć złoty środek, aby czuć się dobrze. A post jest rzeczywiście rewelacyjny, taki reset dla ciała i duszy. I wcale nie trudny. Ja wiem, że niektórzy potrafią pościć bardzo długo i takie krótkie powstrzymywanie się od jedzenia może wydawać się drobnostką, ale ja naprawdę na początku sądziłam,że to bardzo trudne i nie dam rady.
    A post piątkowy, bez mięsa, alkoholu i słodyczy jest jak najbardziej OK.
    Pozdrawiam .

  3. Witaj kochana. Gratuluję wytrwałości. Ciekawe czy ja dałabym radę, dowiem się, jak spróbuję. hehe Trochę mnie to przeraża, choć jakbym miała lepiej spać i mieć więcej energii. Zacznę od większej ilości godzin bez jedzenia, no zobaczymy. 🙂 Jak zawsze ciekawy tekst. 🙂

  4. Zgadza się, wszystko mamy zakodowane w głowie i wszystko możemy zmienić, wystarczy się przeprogramować;)
    Parę razy zdarzyło mi się cały dzień nie jeść i wiem, że działa tak jak to opisałaś. Teraz nie poszczę, ale jem mało i bez pośpiechu. Nie jem mięsa. Najważniejsze, żeby do takiego postu się nie zmuszać, a właśnie – jak piszesz – zmienić swoje nastawienie. Pozdrawiam serdecznie:)

  5. Post to mam zawsze przy migrenie, na szczęście coraz rzadziej. Staram sie jadać mało i lekko, natomiast długich przerw w jedzeniu nie lubi moje jelito, a głodna jestem od świtu 😉
    O tej diecie dr Dąbrowskiej gdzieś słyszałam, chyba nawet nasze sanatoria sie reklamują tym wynalazkiem. Podzielam pogląd, że dieta to sposób życia , a że lubię czuć się dobrze, to słucham swego organizmu.
    Jeśli służy Ci post, to O.K.

    1. Jotko, masz rację, ja tez to zawsze powtarzam. Nasz organizm wie najlepiej co mu służy.
      A post dr Ewy Dąbrowskiej już robiłam, ale tylko dwa tygodnie. Teraz chcę powtórzyć i będę o tym pisać.
      Pozdrowionka 🙂

  6. Chyba to popularny temat się staje, bo znalazłem wcześniej już notkę o takim rodzaju postu. 🙂

    Staram się z tymi muzycznymi propozycjami. 🙂

    Dzięki. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, zdrowia, szczęścia i pomyślności wszelkiej.

    Pozdrawiam!

  7. nałogi trzeba zwalczać. z całą stanowczością. ja czynię to niemal każdej nocy i nawet od picia się powstrzymuję na ogół. serduszko uprawia mroczny jogging, płucka robią pompki i pompują nocne koszmary, aż żołądek wywija się na lewą stronę – a ja jestem bezwzględnym, zimnym draniem i żadnego współczucia – chrapię donośnie, żeby nie powiedzieć ironicznie.

      1. bo ćwiczy intensywnie i na pusto ma być, więc jak worek z kapciami – na lewą stronę i wszystko wyleci (straszne to – taki żołądek bez uzasadnienia nie może nic? nawet ciemną nocą?)

  8. Też jestem łasuchem. Za życia rodziców, gdy wigilia odbywała się u nich, pościliśmy przed wieczerzą. Oczywiście post przed Wielkanocą też w pewnym stopniu był przestrzegany(bezmięsne piątki). Nigdy nie stosowałam postu jako sposobu oczyszczenia organizmu z toksyn, a bardzo by mi się to przydało dla zdrowia i urody. Nie jestem jednak konsekwentna i choć często coś sobie postanawiam, to szybko z tego potrafię zrezygnować. Może w związku z rozpoczętym nowym rokiem, zrobię sobie takie postanowienie, że jeden dzień w tygodniu będę pościć. Sama jestem ciekawa jak długo wytrwam. Serdecznie pozdrawiam i czekam na dalsze ciekawostki.

  9. tak zdecydowanie takie jednodniowe głodówki są bardzo dobre dla organizmu. ja cóż nie robię ich nigdy nie dawałam rady wytrwać ale moja mama robi je dosyć często

  10. Kiedyś chodził mi taki pomysł po głowie, żeby właśnie oczyścić ciało z toksyn, ale przyznaję, że nie zrealizowałam. Nie wytrzymałabym bez jedzenia i właściwie muszę jeść regularnie, bo mam kłopoty z żołądkiem. Ale podziwiam Ciebie i gratuluję! 😉

  11. Agnieszko,posty jednodniowe mi się kiedyś zdarzały i nawet nie było to trudne – tak jak piszesz. Natomiast z tego co słyszałam od koleżanki, która była na diecie dr Dąbrowskie, wymaga ona sporo samozaparcia. Czytałam z kolei, że nie jest dobra dla organizmu. Sama wiem, że się na nią nie zdecyduję. Natomiast na pościk jednodniowy – kto wie, może wrócę do tego.

  12. Wczoraj miałem swój pierwszy post. Bez jedzenia 32 godziny.
    Szczerze mówiąc pierwsze 24 godziny przeleciały normalnie bez głodu itp.
    Kryzys się zaczął później, czułem się chory, jak bym miał gorączkę (ze wszystkimi objawami, dreszczami, poceniem się) oraz było mi niedobrze jak po zatruciu.
    Niestety mam niedoczynność nadnerczy, dlatego nie wytrwałem całych 36 godzin.
    3 ostatnie dawki hydrocortyzonu zwiększyłem sobie o połowe (uwzględniłem stres wywołany brakiem jedzenia).
    Po małym śniadaniu następnego dnia czuje się o wiele lepiej niż przed postem.

    1. Niestety nie mam pojęcia o niedoczynności nadnerczy,ale skoro 24 godziny postu zleciały Ci jak z płatka, to może właśnie taki czas trwania jest dla Ciebie optymalny? Tym bardziej, że na drugi dzień czułeś sie lepiej niż przed postem.
      Serdeczności:)

  13. Po pierwsze: śniadanie przypada na godz 7:00-9.00 i tylko jedząc w tym przedziale godzinowym ma się zdrowy tryb życia.
    Po drugie i ważne: to nie jest tak, że po prostu się przestaje jeść na jeden dzień. Wiele produktów np. cukier nie może być spożywanych dnia poprzedniego. Coś tam było wspomniane, ale bez konkretów. Jeśli planuje się jeść śniadanie na drugi dzień(po poście), to właśnie w czasie dnia postu MA SIĘ ZJEŚĆ SNIADANIE. Jeśli nie zje sie kolacji w dzień poprzedzający post, to można już ,,w dzien postu” zjeść kolacje, tak na zakończenie, ale ja raczej jestem za tą pierwszą formą.

  14. Ja nie jem cały dzień, potem jest noc i potem jem śniadanie .Robie to raz w tygodniu. Czuję się wyśmienicie. I takie są moje wrazenia. Natomiast każdy może oczywiście może robić jak uważa za stosowne. Co do śniadania, jest wiele teorii, że trzeba jeść, żę nie trzeba jeść, wcześniej, później, ja jem pierwszy posiłek później i bardzo dobrze się z tym czuję.

  15. Wspaniale piszesz. Taki swobodny styl i język, więc super się czyta.
    Post nie dla mnie, niestety. Muszę choć raz dziennie zjeść, bo nie znoszę głodu.
    Serdecznie pozdrawiam

  16. Ja polecam detoks sokowy. Najlepiej robiony w domu. Mam wyciskarkę philipiak, wiec było mi łatwo. Sokowirówki też mogą sie nadać, ale wiadomo gorzej wyciskają,Na co dzień żyję zdrowo, jem ryby zamiast mięsa, nie jem słodyczy, fast foodów, dlatego nie miałam problemów z przygotowaniami. Odstawiłam jedynie kawę i nabiał.

  17. Od kilku miesięcy myślę o detoksie , problem w tym że boję się czy wytrzymam dzień bez kanapki. Może zastąpię kanapkę sokiem . Może się uda.

  18. Witam!
    Dziwię się trochę twierdzeniu i się z nim nie zgadzam, że post to np. jeden dzień powstrzymania się od jedzenia, natomiast dłuższe nie jedzenie, to głodówka.
    Otóż, zarówno jedno jak i drugie można na przemiennie nazywać tymi dwoma określeniami. – Post to głodówka trwająca albo jeden dzień albo dużo więcej dni. Na różnicę możemy wskazać jedynie w przypadku „głodówki” i „głodowania” czy „głodzenia się”.
    Te ostatnie okazują się niekorzystne i niezdrowe i mają najczęściej miejsce wtedy, kiedy ktoś z braku dostępu do pożywienia jest zmuszony głodować, i spożywa jakikolwiek posiłek jedynie okazjonalnie, oraz w przypadku, kiedy głodzi się również przez długie okresy, jakie przerywa, by sobie czasem podjeść. Tak najczęściej robią osoby, które tylko myślą o zrzuceniu wagi. Zaburzają one bezmyślne wewnętrzne odżywianie się organizmu i tylko sobie szkodzą.

    1. Waldi , dopiero teraz zauważyłam, że rzeczywiście nie ukazała się moja odpowiedź na Twój komentarz. W takim razie mea culpa. Nie mam pojęcia gdzie odpowiedź jest, może fruwa gdzieś w chmurze.? 🙂 Jeśli chodzi o konkret, jedni nazywają post jednodniowy postem, inni głodówka, ja wolę określenie post. I tak, Jezus pościl 40 dni i tak o tym mówi Biblia, ale dzisiaj bardzo często używa się określenia głodówka do czasu dłuższego, niż kilka dni,kiedy powstrzymuje się od spożywania pokarmu. Zatem jest to tylko kwestia nazewnictwa i nie widzę powodu, żeby akurat to było w całej sprawie najważniejsze. A byłabym ciekawa Twoich doświadczeń z postem? No i jeszcze jedno. Na tym blogu często prowadzona jest dyskusja, nie zawsze mamy podobne zdania i z tego się bardzo cieszę, bo o to chodzi, żeby scieraly się poglądy, nawet wtedy jeśli są odmienne.
      Pozdrawiam serdecznie i zapraszam ponownie:)

  19. Dziwnym jest dla mnie to dlatego, iż autorka blogu sama zaraz na początku wspomina o tym, że POŚCIŁ również Jezus, a on przecież powstrzymywał się od jedzenia aż „40 dni i nocy”. Tak więc post. to post – przedsięwzięcie polegające na świadomym, celowym, powstrzymywaniu się od spożywania jakichkolwiek pokarmów przez dzień, lub więcej dni, a później także odpowiedni okres wychodzenia z postu…
    Dodatkowo dziwię się również temu, że autorka blogu do tej pory potrafiła odpowiadać na wpisy innych osób (kobiety) jeszcze w tym samym dniu, lub dnia następnego. Na mój wpis, natomiast, nie odpowiada już kilka dni! Nie wiem czemu to przypisać. Czyżby mój wpis był tak trudny, aby na niego zareagować? A może to dlatego, że jestem mężczyzną, tak samo jak „szwendacz” (mogę się mylić, choć nick wskazuje wyraźnie na mężczyznę), który całkowicie zaraz na wstępie został przez autorkę pominięty, choć jego wpis okazał się bardziej popierający jej wywody, niż ten mój wpis, zawierający pewne sprostowania, jakie mogły się nie spodobać…
    Życzę pomyślności i wytrwałości wszystkim, którzy podejmują się postu obojętnie jak długo trwającego.

    1. Wali, odpowiem teraz krótko, a później odniosę się do meritum sprawy. To, że nie odpowiedziałam na rtychmiast na Twój komentarz, nie ma nic wspólnego z tym, że nie jesteś kobietą. Wręcz przeciwnie, ja bardzo, ale to bardzo się cieszę, kiedy na mój blog zaglądają panowie. Jeżeli czasami nie odpowiadam natychmiast, to tylko dlatego, że najzwyczajniej mam jeszcze inne zajęcia i nie zawsze znajduje czas, żeby odpowiedzieć od razu. Pozdrawiam serdecznie

  20. Dziękuję za te wszystkie wyjaśnienia – są szczere i przekonujące! Wstyd mi trochę, iż niektórych rzeczy nie brałem pod uwagę.
    Co do samego postu czy głodówki (jak zwał tak zwał), to przyznam, iż mimo tak obszernego wpisu, sam jeszcze nie podjąłem się głodówki, a jedynie się do niej przymierzam, przygotowuję. Cierpię z powodu boreliozy i właśnie dlatego chciałbym spróbować – może właśnie ta metoda przyniesie mi pewne ukojenie. Mam jedynie dylemat – podjąć się tego typu leczenia, o jakim wiem, że przy borelii może okazać się korzystne, czy raczej się wstrzymać i dalej szukać czegoś innego, gdyż podobno po dłużej trwającym poście, głodówce, można się nabawić kamicy wątrobowej, lub nerkowej…

    1. Aha, coś mi się przypomniało. Niektórzy przy długo trwającym poście, dla lepszego skutku i by pobudzić osowiałą perystaltykę jelit, stosują dodatkowo urynę. Może to właśnie ona potęguje tworzenie się kamicy, chociaż wg niektórych opinii ma właśnie rozpuszczać złogi. Może owo rozpuszczanie połączone z głodowaniem, daje takie niepożądane efekty…
      Pozdrawiam ciepło i serdecznie.

    2. Waldi, jeśli chodzi o boreliozę, ja bym Ci poleciłą post i w ogóle dietę według św. Hildegardy z Bingen. Z tego co czytałam, przynosi rewelacyjne efekty.
      Pozdrowienia serdeczne:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *