Szlachetne zdrowie

Parszywa dwunastka i grzeczna szesnastka, czyli o ziemniaku i kapuście

Parszywa dwunastka i grzeczna szesnastka, czyli o ziemniaku i kapuście

Właściwie jest to dalszy ciąg mojego ostatniego postu o naszych rodzimych poczciwych superfoodach, tak bardzo dzisiaj niedocenianych, a wartych fortunę.

Postanowiłam że należy się suplement.

Bo po pierwsze na szczęście

wzrasta świadomość i zaczynamy jeść coraz więcej owoców i warzyw i to jest super.

Ale po drugie

niepohamowana chęć zysku za najniższą cenę doprowadziła do tego, że rośnie strach przed wielokrotnie pryskanymi, nawożonymi chemią roślinami.

Co robić, co robić w takim razie, żeby dziecka z kąpielą nie wylewać i nie zwariować?

Otóż są różne zdanie na ten temat.

Na przykład doktor Bruce Ames, dyrektor amerykańskiego wydziału Narodowego Instytutu Zdrowia Środowiskowego na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, który poświęca się badaniom w tej kwestii, twierdzi, że znikome ilości pestycydów w warzywach i owocach nie stanowią żadnego o zagrożenia dla zdrowia.

Doktor Ames uważa, że substancje chemiczne, naturalne, czy syntetyczne – są niebezpieczne wtedy, gdy spożywamy je w dużych dawkach, gdyż to „dawka czyni truciznę”.

Jednak inni naukowcy uważają, że owszem, istnieje niewielkie ryzyko, ale z tego powodu w żadnym wypadku nie powinno się ograniczać spożywania dużych ilości produktów pochodzenia roślinnego.

parszywa dwunastka i grzeczna szesnastka czyli o ziemniaku i kapuscie

W zamian za to dobrze jest zminimalizować kontakt z różnymi trującymi substancjami pozostającymi w roślinnym jedzonku, kupowanym w sklepie.

Doktor Joel Fuhrman,  amerykański lekarz,  autor nowatorskiej metody leczenia dietą chorób serca, immunologicznych, cukrzycy, mający na swoim koncie dziesiątki tysięcy pacjentów, wyleczonych z otyłości, twierdzi, (a wraz z nim wielu innych naukowców i ja w mojej skromnej, nienaukowej osobie), że to produkty pochodzenia zwierzęcego, takie jak nabiał i mięso zawierają największe pozostałości substancji chemicznych.

Dlaczego?

To w sumie proste i logiczne.

W paszach zwierząt hodowanych w sposób przemysłowy, jest najwięcej pestycydów, bo zwierzęta jedzą duże ilości skażonej paszy.

Dochodzą do tego antybiotyki podawane tym biednym stworzeniom i co niebagatelne, stres towarzyszący od początku do końca ich smutnemu życiu, bez słońca, w ciasnych boksach i ciągłym bólu i strachu.

Jeśli zaś dodasz do tego substancje, które dodawane są później w trakcie produkcji, to właściwie włos staje na głowie. czego tam nie ma!

Dlatego doktor Fuhrman  uważa, że decydując się na dietę roślinną, opartą na produktach nieprzetworzonych, redukuje się niebezpieczeństwo kontaktu z najbardziej niebezpiecznymi substancjami chemicznymi.

parszywa dwunastka igrzeczna szesnastka, czyli o ziemniaku i kapuscie

Zaś w ramach ostrożności dobrze zminimalizować ryzyko zjedzenia razem z apetycznym owockiem  jakiegoś paskudnego nieproszonego gościa, który narobi bałaganu w ciele.

Dlatego niektóre owoce i warzywa powinno się bezwzględnie obierać ze skórki, jeśli wiesz, że mają najwięcej pozostałości chemicznych dodatków. To jasne.

Wszystkie zaś, trzeba przed jedzeniem myć, to tez jasne.

Warto to robić  w specjalnym urządzeniu. Powiem szczerze, że sama jeszcze sobie takiego nie sprawiłam, ale noszę się z tym zamiarem.

Płukanie w samej  czystej  wodzie  usuwa 20 – 50 % pozostałości pestycydów.

Niektórzy płuczą najpierw owoce i warzywa w wodzie w octem jabłkowym, czy winnym, a potem w w wodzie z sodą oczyszczoną. Czasami też tak robię.

parszywa dwunastka i grzeczna szesnastka czyli o ziemniaku i kapuscie

Dla jeszcze większej jasności organizacja „Environmental Mental Group” opracowała konsumencki przewodnik po pestycydach, czyli ” Shopper’ s guide to pesticides”, który zawiera listę produktów roślinnych najbardziej skażonych i  najmniej.

Jednak generalnie biorąc, wszystkie dotychczasowe  badania naukowe wykazały, że im więcej jemy owoców i warzyw,  tym mniejsze jest ryzyko zachorowania na nowotwory i choroby serca.

Po prostu dobroczynne działanie konwencjonalnie wyhodowanych produktów roślinnych przewyższa jakiekolwiek ryzyko. A nie mówię już o tych z ekologicznej półki.

A teraz

parszywa dwunastka

seler

brzoskwinie

truskawki

jabłka

czarne jagody

nektarynki

papryka

szpinak

wiśnie

jarmuż

ziemniaki

importowane winogrona.

Warto kupować te produkty wyhodowane w gospodarstwach ekologicznych.

i

grzeczna szesnastka

cebula

kukurydza

szparagi

groszek

kapusta

bakłażan

brokuł

pomidor

słodkie ziemniaki

awokado

ananas

mango

kiwi

papaja

arbuz

grejpfrut.

To produkty, wśród których prawdopodobieństwo wystąpienia chemii jest najmniejsze.

To tyle na dzisiaj,

pozdrawiam Cię serdecznie , owocowo – warzywnie, jesiennie i słonecznie

Agnieszka

i zapraszam tutaj

http://greenelka.com/top-5-produktow-spozywczych-przyspieszajacych-starzenie/

 

 

 

 

 

20 thoughts on “Parszywa dwunastka i grzeczna szesnastka, czyli o ziemniaku i kapuście

  1. Dzięki za ten suplement. Też mam zawsze wątpliwości co do tej chemii, ale z drugiej strony człowiek zwariuje, biorąc wszystko pod lupę. Staram się jeść to co zdrowe, z niczym nie przesadzać to chyba robię dobrze? A co do mięsa – zgoda, ale ja muszę czasem zjeść kawałek. Próbowałam, nie dam rady całkiem bez. Pozdrowienia Agnieszko:)

  2. No pewnie Iwonko, nie można całego życia koncentrować wokół jedzenia, bo na nic innego nie starczyłoby już czasu. Takie ogólne wytyczne są moim zdaniem w zupełności wystarczające. A mięso? Wiesz, mój mąż je, a ja nie. I świat się dotąd nie zawalił.
    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie

  3. Smutne to jest, że z roku na rok coraz gorzej toleruję np. truskawki, na które kiedyś tak bardzo się cieszyłam. O jabłkach z marketów nie wspomnę. Zamiast dawki witamin – dawka bólu brzucha.
    Czasem mam wrażenie, że już niedługo czekają nas odkręcane, plastikowe banany i jajka – jak w jednym z moich ulubionych filmów. Pozdrawiam Agnieszko

  4. Można zwariować od tych wszystkich teorii, co można, czego nie jeść, teraz nawet ryby okazują się niezdrowe, owoce sztucznie dojrzewają, kiełki nie do końca zbadane, słodziki szkodzą na co innego, nawet herbata zawiera dziwne dodatki…

  5. Ja tez jem coraz mniej miesa, raz na miesiac, nie wiecej. Jednak nie tesknie bo lubie jarzyny i owoce. Ale tak jak piszesz niewiadomo co i gdzie kupic. Smutna ta nasza zywnosciowa rzeczywistosc. Czuje sie jako konsument oszukana. Zawsze wydawalo mi sie, ze jezeli ktos sprzedaje zywnosc, to kieruje sie etyka… nie szkodzi drugiemu…. cos mi sie chyba pomylilo. Czyli tak jak piszesz, nalezy sobie zadac troche trudu i polowac na zdrowe warzywko

    1. Katarzyno, wiesz, ja też tak kiedyś myślałam. Że w sklepach nie może być złej żywności, bo jeśli ktoś to produkuje, to dla mojego dobra, żebym była syta i zdrowa. Naprawdę tak myślałam… Też poczułam się oszukana, ale dzisiaj odpuszczam żale i biorę sprawy w swoje ręce.
      Pozdrawiam serdecznie i słonecznie, idzie złota jesień 🙂

  6. Magda Umer dla mnie jak zawsze zjawiskowa . Gdy jej słucham mam uczucie jakby jakiś Anioł śpiewał mi wewnątrz duszy … nie wiem jak ta kobieta to robi ale ma coś tak niesamowitego w głosie , czego nie ma nikt inny i do tego ten jej niepowtarzalny sposób interpretacji …słowem uwielbiam ją .

    co do spraw bardziej przyziemnych a więc jedzenia to osobiście nie szaleję , nie latam z lupą i nie czytam tych wszystkich „droboziarnistych” etykietek … robię zakupy w zaprzyjaźnionych sklepikach i jakbym się chwyciła czegoś bardzo niezdrowego to pani kręci głową i wtedy wiem , że chciałam się podtruć i grzecznie bez komentarza odnoszę produkt na swoje miejsce 🙂 Staram się jeść dużo warzyw i owoców , a z mięs najczęściej kawałek piersi z kurczaka , albo ryba morska …im dłużej piję szejki tym mniejszą potrzebę odczuwam jedzenia bardziej ciężkostrawnych rzeczy w tym mięcha , wolę zjeść sałatkę grecką i w niej najwyżej zamiast sera przemycić parę wiórków mięsa …
    zauważam , że zaczynają mi się zmieniać moje dotychczasowe upodobania żywieniowe . Zdecydowanie idę w zdrowszą stronę o ile w tym zatrutym świecie cos jeszcze w ogóle można z czystym sumieniem nazwać zdrowym .
    Pozdrawiam i dzięki za kolejne wskazówki 🙂

    1. ja też uwielbiam Magdę Umer. Mogę jej słuchać bez końca. Jedyna taka na świecie.
      Jeśli chodzi o przyziemne sprawy:), to rzeczywiście, w momencie, kiedy do gry wchodzą zielone szejki, ciało przechodzi na inne obroty, oczyszcza się i po prostu traci się ochotę na potrawy ciężkostrawne i przetworzone śmieci. Ten proces obserwuję też u siebie.
      Ja nie patrzę na nalepki i na to, co w danym produkcie jest, bo kupuję już tylko proste, nieprzetworzone jedzenie. A co może być w fasoli, albo ciecierzycy? Nie szaleję z ekologiczną żywnością, najczęściej kupuję warzywa i owoce wyhodowane konwencjonalnie, może z małymi wyjątkami jak jabłka, seler i truskawki, resztę po prostu dokładnie myję i tyle.
      Pozdrawiam Cię serdecznie Maju:)

      1. w grzecznej szesnastce jest cebula … chciałam więc zapytać : a co z czosnkiem ? W kuchni nie umiem się bez niego obejść dodaję do zup , do mięsa , do ziemniaków, sera, śledzi itp , bardzo lubię czosnek na surowo , ale korzystam też z suszonego granulatu… 🙂

        Także pozdrawiam serdecznie 🙂

        1. Maju,w żadnym rzetelnym źródle nie czytałam, żeby czosnek trzeba było kupować organiczny. Nic mi o tym nie wiadomo.Myślę,że nie jest w szesnastce, bo i nie ma w niej wielu innych warzyw i owoców. Ważniejsza jest dwunastka. I tu już wiele osób potwierdzało,że źle się czuje po truskawkach rosnących na chemii, albo jabłkach. Natomiast ważne jest na pewno,żeby nie kupować czosnku chińskiego, lecz nasz, polski.
          Pozdrowienia serdeczne:)

  7. Agnieszko wiele się dowiedziałam z Twojego wpisu o zdrowym i niezdrowym jedzeniu. O tym żeby płukać najpierw w occie jabłkowym, a potem w wodzie, np. nie wiedziałam. Ja sobie w tamtym roku na swoim ogródku posadziłam truskawki, więc będą pewne, fasolkę szparagową też jem tylko ze swego ogrodu. To prawda, że trują nas z każdej strony, aż strach jeść niektórych produktów spożywczych. Czasami w internecie czytuję, że coś jest super, a za chwilę, że to jest bee. Już mi tak namieszali w głowie, że zgłupiałam 🙂

    Serdeczności.

    1. Dziękuję JaGo, cieszę się, że moje informacje są przydatne.Jeśli chodzi o płukanie w occie i sodzie, to wiele osób tak robi, ja , jak napisałam czasami też, ale nie zawsze, przyznaję.Dokładnie robisz tak,że wkładasz owoce albo warzywa do wody z łyżką octu, mieszasz i trzymasz ok 5 minut. Płuczesz pod bieżącą woda i to samo powtarzasz z soda oczyszczoną.
      Jeśli masz własne truskawki, to nie ma nic lepszego, super ! Generalnie uważam,że warto niektóre warzywa i owoce kupować z zaufanego źródła,ale nie ma co się wykańczać ze stresu. I tak, nawet te nie ekologiczne są tysiąc razy więcej warte niż żywność przetworzona. Ja na zieleninie z supermarketu odzyskałam siły, zdrowie i energię.
      Pozdrawiam serdecznie:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *