Kto tu pisze, czyli poznajmy się

 

 

Drogi czytelniku witam Cię serdecznie na blogu  Greenelka.com.

 

Na pewno chcesz wiedzieć kim jestem. Przede wszystkim wreszcie szczęśliwym człowiekiem, a to jest chyba najtrudniejsze w naszych szalonych czasach. Jednak wierz mi, nie zawsze tak było. Mam za sobą większe i mniejsze  upadki, niektóre bardzo bolesne. Szczęście, którym zajmuję się tutaj bardzo często, jest czymś nieuchwytnym, a jednocześnie prostym. Dlatego często  przegapiamy je i smutni idziemy dalej, nie wiedząc, że coś straciliśmy bezpowrotnie. Coś, co było na wyciągnięcie ręki. Zapraszam Cię do dyskusji o tym, pod wpisami na blogu.

 

Co jeszcze ? Ach jestem zwolenniczką zdrowego trybu życia, zdrowego odżywiania i pozytywnego myślenia. No i widzisz, też nie zawsze tak było. Musiałam porządnie dostać w kość. Cale lata zaniedbywałam swoje zdrowie, no i mój organizm wystawił mi solidny rachunek.

 

W ostatniej chwili gruntownie przemeblowałam wszystko i wyszłam na prostą. Dzisiaj jestem weganką i bardzo mi z tym dobrze. O tym jak do tego doszło i dlaczego, opowiadam tutaj. Metody, które polecam, przetestowałam na sobie z bardzo zadowalającym rezultatem, co nie znaczy, że będą równie dobre dla wszystkich. Każdy z nas jest inny i potrzebuje innej diety, na jedne rzeczy reaguje lepiej, na inne gorzej.

 

Jednak to tylko suche informacje. Teraz do głosu musi dojść ta część mojej  natury,która jest bardzo, bardzo romantyczna.

 

Gdybym bowiem chciała opowiedzieć Ci o sobie tak naprawdę, prosto z serca, to chyba musiałabym najpierw zaprowadzić Cię do lasu, który rośnie tuż za moim domem. Chyba tylko on pokazałby mnie od najprawdziwszej strony. Bo las, tak jak ja, zmienia się w zależności od pory roku.Wiosną jest romantyczny i pełen planów, wszystko się w nim zaczyna.Latem  jest kolorowy i tętni życiem. Jesienią za to staje się melancholijny, kiedy opadają liście i nie słychać już śpiewu ptaków, las płacze deszczem.

 

A  zimą las jest cichutki, tylko w śniegu widoczne są ślady łap zwierząt przemykających do wiosny…

 

Kiedyś, w moim poprzednim życiu, kiedy mieszkałam w mieście, nie byłam tak bardzo związana z naturą jak dzisiaj. Tempo codziennego dnia, stres i niezdrowy tryb życia podkopały moje zdrowie, o czym wspomniałam już wyżej. Do tego spędziłam wiele lat na emigracji, a to, samo w sobie czasami było wielkim obciążeniem. Po trzydziestu latach wróciłam do domu. Do Polski.

 

Wybrałam wioskę na przysłowiowym końcu świata. Tu stoi mój dom, tu  zimą wesoło śpiewa ogień w piecu, tu mruczą z zadowoleniem moje koty, smacznie śpiące na fotelach, u stóp leżą psy, zmęczone po długich wycieczkach. tu napisałam moją książkę, tu wreszcie kompletnie i radykalnie zmieniłam swoje życie, co sprawiło, że odzyskałam siły, zdrowie i równowagę.

 

Będę uradowana, jeśli  zechcesz pobyć ze mną dłużej.

zapraszam do Greenelki.

Agnieszka