Szlachetne zdrowie

Najwierniejszy przyjaciel – twoje ciało

Najwierniejszy przyjaciel, twoje ciało

Twoje ciało to najwierniejszy, najlepszy przyjaciel. Towarzyszy ci całe twoje życie i to bezwarunkowo. Pracuje dla ciebie dzień i noc.

Idzie z tobą wszędzie. Stara się, żeby było ci dobrze. Jeśli popełniasz błędy, prostuje twoje ścieżki.

Zawsze z tobą rozmawia. Inna sprawa, że rzadko go słuchasz. I to właśnie warto  zmienić.

 Czyż nie słuchasz  przyjaciela ? Czy nie słuchasz jego rad? Oczywiście, że tak. Bo wiesz, że ci dobrze życzy.

Nie inaczej rzecz ma się z twoim ciałem. Tyle, że niestety najczęściej ta przyjaźń jest jednostronna.

Można powiedzieć: ciało sobie, a ty sobie. Nie zastanawiasz się nad tym, co ono chce ci powiedzieć, a chociaż sygnały są wyraźne, ignorujesz je, aż któregoś dnia ciało daje za wygraną.

Rezygnuje i traci siły. Zaczyna chorować. A ty, zamiast otoczyć je  czułą opieką, zaczynasz nienawidzić . Nie możesz na nie patrzeć, bo jest zniekształcone chorobą, może kalectwem. Czy tak się postępuje z przyjacielem? Czy masz tylko pięknych i zgrabnych przyjaciół ?

Najwierniejszy przyjaciel - twoje ciało

To błędna droga.

Postąpisz rozsądniej i piękniej, jeśli pokochasz swoje ciało.

Dlaczego? Bo jest wyjątkowe.

Wyposażone w niesamowitą siłę samoleczenia. Począwszy od drobnego skaleczenia, poprzez większe urazy, aż do poważnych chorób. Ciało chce się samo leczyć i robi wszystko, żeby pozostać zdrowym. Bardzo często udaje mu się to samemu, ale czasami potrzebuje twojej dodatkowej pomocy.

Od jakiegoś czasu rozumiem to i traktuję moje ciało jako fantastycznego przyjaciela i staram się  być dla niego wierną, słuchającą przyjaciółką.

Wiem, co dla niego jest dobre, bo wsłuchuję się w to, co ma mi do powiedzenia.

Wiem, że ono źle  się czuje, kiedy karmię go słodyczami, więc staram się mu tego nie dawać. Zamiast tego wybieram owoc. Albo zdrowe ciastka, które sama piekę. Takie bez cukru, jajek i mleka.

Dawno temu zrezygnowałam z jedzenia mięsa.

Nie było to jednak było spowodowane chęcią bycia zdrowym, nie myślałam wtedy ani sekundy o moim ciele, czy to dla niego dobre czy nie. Raczej kierowałam się empatią wobec zwierząt. I to było  dobre, ale nie do końca.

Ponieważ poza niejedzeniem mięsa, odżywiałam się fatalnie, bardzo często na stole była pizza ze sklepu, zapiekanki i bardzo dużo słodyczy. Kochałam colę i  paliłam papierosy.

Nie szanowałam własnego ciała.

Dużo czasu spędzałam przed monitorem albo telewizji, albo komputera.

Nie szanowałam własnego ciała.

A ono zaczynało mi dawać znaki. Najpierw delikatne. Jakieś pryszcze, jakieś bóle głowy. Potem zobaczyłam pod oczami poduszki. Jakby jeziorko przeniosło się do mnie. Kupowałam cudowne środki w aptece i drogerii. Ciągle nowe. Oczywiście wszystkie były bezskuteczne. Bo nie rozumiałam, że moje ciało daje mi w ten sposób znaki, że mówi do mnie : stop, nie rób mi tego, ja tego nie chcę.

Oprócz tego, że nie szanowałam, to jeszcze dodatkowo nie lubiłam swojego ciała. Patrzyłam w lustro i widziałam tęgą osobę o smutnych oczach .

Kiedy zmieniłam swój sposób życia, kiedy odstawiłam śmieciowe jedzenie, moje ciało odwdzięczyło mi się.

Znikły poduszki pod oczami, spojrzenie stało się czyste i jasne, kręgosłup przestał boleć, bo już nie spędzałam bezsensownie czasu przed komputerem. Dzisiaj wolę pójść na spacer z psami.

W chwili kiedy piszę te słowa, uprzytomniłam sobie, że nie pamiętam, kiedy ostatnio bolała mnie głowa.

 Moje ciało jest mi wdzięczne.

I dzisiaj wiem, że  już nigdy nie wyrządzę mu krzywdy. Cieszę się, że dawało mi znaki. I cieszę się,  że w końcu ich posłuchałam.

Słuchaj własnego ciała. Kochaj je. Szanuj.

Staraj się odczytywać sygnały, które ci przesyła. Bądź dla niego dobre. Traktuj je jak swojego najbliższego przyjaciela, bo nim jest.

I nigdy się nie myli. Jest doskonałe.

Pomyśl, czy nie jest cudem, że możesz słuchać śpiewu ptaków, że twoja ręka wie, że musi teraz, w tym momencie podnieść dla ciebie szklankę z wodą, czy nie jest cudem, że twój nos wdycha powietrze , a ty wcale nie musisz się nad tym zastanawiać i możesz w tym czasie na przykład czytać książkę ?

Najwiernieszy z przyjaciół -twoje ciało

Czy nie są  cudem twoje nerki, dzień i noc czyszczące twoją krew?

Czy nie są cudem twoje płuca, które oddychają dla ciebie, a ty nie musisz się wcale o nic martwić?

Czy nie jest cudem twoje serce, które nie ma nawet jednej chwili na odpoczynek i pracuje dla ciebie od pierwszej do ostatniej sekundy twojego życia?

Czy nie jest cudem twoja krew, która wie, gdzie płynąć w twoim ciele , tak aby wszystkie komórki były zdrowe i zaopatrzone w tlen?

I znowu wracam do kwestii wdzięczności. Tak. Wdzięczność jest jak najbardziej właściwym słowem.

Czuj wdzięczność dla swojego wspaniałego ciała.

Kochaj je i codziennie dziękuj, za to, że dla ciebie jest. Karm je zdrowym pożywieniem, świeżym powietrzem i porcją zdrowego ruchu. Kiedy tylko możesz, oszczędzaj mu stresu. Nie krzywdź go.  A ono odwdzięczy ci się stokrotnie.

Nigdy  nie jest na to za późno,. Nigdy.

Pozdrawiam Cię – Agnieszka

I zapraszam  tutaj

http://greenelka.com/prawdziwe-zrodlo-twojej-urody/

 

 

 

 

29 thoughts on “Najwierniejszy przyjaciel – twoje ciało

  1. Agnieszko, prawdę piszesz. Traktujemy siebie, swoje ciało, organizm jako coś, co dostaliśmy, jest nasze na zawsze. nie zastanawiamy się nad tym, że najwięcej szkodzimy sami sobie. Tak sobie myślę, że gdybym kiedyś wiedziała tyle, co dziś i postępowała tak jak dziś, moje życie byłoby jeszcze lepsze. Bo jest wspaniałe, tego jestem pewna.

  2. Wspaniały wpis Agnieszko! To wszystko prawda, nasz organizm jest cudownie skonstruowany i potrafi sam się wyleczyć jeśli coś jest nie w porządku pod warunkiem, że mu pomożemy, a przynajmniej nie będziemy przeszkadzać. Gdyby nasze ciało nie czuwało nad wszystkim, to my zajęci jakimiś sprawami zapomnielibyśmy pewnie, że trzeba oddychać;)
    Mięsa też prawie nie jem, zdarza mi się czasem, gdy ktoś poczęstuje mnie obiadem.

    1. Mario, dziękuję ! Nasze ciało jest cudem i szkoda, że często zapomina się o tym, No i że jest tylko jedno. Jedno na całe życie. O auto dbamy, idziemy do przeglądu, dajemy mu dobrą benzynę do picia, a o nas samych, o nasze ciało, które wiezie nas od początku do końca, nie.
      Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

  3. Tak jest, jak piszesz Agnieszko – pięknie zresztą 🙂 Kiedy przesadziłam z szydełkowaniem misiów , bo jeszcze tylko jedno zamowienie – bo dzieci czekają. ..Czułam już delikatne drętwienie ręki ale… no właśnie. Potem było pogotowie i kroplówka, bo zawroty głowy zwaliły mnie z nóg. A trzeba słuchać ciała już jak szepcze, a nie potem jak już wrzeszczy na cały głos. Ja też kiedyś kompletnie o siebie nie dbałam i byłam jednym wielkim chodzącym stresem. Dorobiłam się bardzo zaawansowanej nadczynności tarczycy, w czasie kiedy już wszystko było za mną i mogłam cieszyć się życiem, przyszło mi zmagać się z chorobą, na którą sama sobie zapracowałam. Na szczęście podobnie jak u Ciebie Agnieszko, ta zmiana nadeszła w porę. U mnie na blogu jest link do drugiego, którego kiedyś zaczęłam prowadzić o moich prozdrowotnych odkryciach” Pod rękę z Naturą”, ale potem poświęciłam się jednak innemu kierunkowi . Pozdrawiam ciepło

    1. Gabrysiu, a no właśnie. Nasze biedne ciało musi czasami głośno krzyczeć i dobrze, jeśli w końcu ten głos usłyszymy. Często bywa inaczej. Szkoda, jeśli jest za późno, sama znam kilka osób, które wolą lekceważyć ten wewnętrzny głos i udają, że go nie słyszą. Widzę jak żyją, aż żal patrzeć..
      Pozdrawiam Cię serdecznie Gabrysiu i Twoje misie też

      A na Twój drugi blog zajrzę bardzo chętnie.

  4. Wspaniały i mądry post. Swoje ciało i zdrowie trzeba szanować, bo nigdy nie wiadomo czy nie będzie chciało zastrajkować. Oprócz wady wrodzonej miałam 6 operacji, które zmieniły moje podejście do szanowania zdrowia 🙂 Serdecznie pozdrawiam 🙂

  5. David Garrett – czy to sprawiedliwe , żeby jednego człowieka los obdarował tak hojnie ? Przystojny , urodziwy , utalentowany – wszystko w jednym 🙂 Lubie słuchać i patrzeć jak gra 🙂

    Większość ludzi szuka przyjaciół na zewnątrz i nie zdaje sobie sprawy z tego, że powinni zacząć od samych siebie. Od uświadomienia sobie , że to ja sam/a jestem , a jeśli nie jestem to powinienem/ powinnam się stać swoim najlepszym przyjacielem… Co to znaczy? Dla większości z nas to całkiem coś nowego. Nie znamy siebie,obawiamy się tego, co w nas się kryje, uciekamy przed sobą, znajdujemy tysiące zajęć i przyjemności, byle tylko nie być samotnym, ponieważ samotność nas przeraża. Nie mamy pojęcia, co robić z samym sobą. A nie możemy tego wiedzieć, ponieważ jesteśmy obcy dla samych siebie. Nie potrafimy cieszyć się byciem z samym sobą. Wpływy z zewnątrz, którym tak chętnie się poddajemy kształtują nas i niszczą zarazem, a my unikamy poświęcania sobie czasu. Bo uważamy to np. za przejaw egoizmu, egocentryzmu i , że w ogóle to jest marnowaniem czasu . A przecież bycie przyjacielem samego siebie to najlepsze co możemy sobie ofiarować , bo tu chodzi o relację z samym sobą, a to tak bardzo rzutuje na jakość naszego życia . Pokochać siebie i zostać swoim przyjacielem to znaczy zaakceptować siebie takim jakim się jest ze wszystkimi plusami i minusami , być dla siebie dobrym , sprawiać sobie przyjemności , doceniać własny wysiłek i starania, dbać o siebie, czyli dbać i o swój rozwój intelektualny i duchowy, i o zdrowie i dobrą kondycję i o swoją urodę . Jednym słowem i o ciało i o ducha…
    Świetny wpis . Pozdrawiam 🙂

    1. Maju, właściwie w tym komentarzu, który sam w sobie jest kompletnym osobnym postem, wszystko bardzo pięknie powiedziałaś.
      Wiesz, ja na przykład bardzo lubię być sama. Nigdy się nie nudzę ze sobą, wręcz przeciwnie. Kiedyś było inaczej,bo kiedyś byłam bardzo słabym człowiekiem. Musiałam szukać potwierdzenia w oczach innych, bardzo zależało mi na tym, żeby pokazywać się w dobrym świetle i tak byłam tym zaabsorbowana, że nigdy nie byłam naturalna. Wielu ludzi tak ma. To się wywodzi właśnie z nie akceptacji siebie, nielubienia siebie. Być swoim przyjacielem, tak jak piszesz, to najlepsza, najprostsza droga do szczęścia.
      Pozdrawiam 🙂
      ach, zapomniałabym: David Garret jest cudowny, po prostu cudowny !

  6. Wydaje mi się, że obecnie wiele problemów ludzi bierze się stąd, że nie chcą żyć w zgodzie z samym sobą, z naturą.
    Nie mogę patrzeć na te coraz to nowe trendy w social media (i nie tylko). A trendy te dotyczą naszego ciała, które powinno być naszą świątynią, a nie narzędziem eksperymentów.
    Ruch, zdrowy tryb życia – jak najbardziej, ale nie na czyjeś zawołanie, „bo taka moda”.
    Brak w tym wszystkim miłości do samego siebie i akceptacji.
    Pozdrawiam!

    1. Masz rację. Czasami wydaje mi się, ze social mediach nie ma prawdziwych ludzi. Jeden podobny do drugiego, plastikowy ludzik w plastikowym świecie. Przeciągnięty przez filtry i photoshopa. Panuje kult ciała, ale bez miłości i akceptacji. W ten sposób zanika szacunek do samego siebie i do człowieka generalnie.
      Pozdrawiam serdecznie

  7. Piszesz jakbyś mnie znała. Właśnie przechodzę
    gorszy okres zdrowotny. Sama jestem sobie winna. Od poniedziałku wracam na pływalnię.
    Postanowione
    Pozdrawiam
    goodmorning73.blogspot.com

  8. Pokochać siebie i swoje ciało nie jet łatwo, ale skoro mamy jedno życie, więc trzeba dbać o niego. Twój wpis uczy, że trzeba także wiele wiedzieć o prawidłowym odżywianiu, bowiem w każdym etapie życia zapotrzebowanie na składniki jest inne. Martwi mnie tylko kult chudości nie zawsze zdrowej i rozsądnej.
    Zasyłam serdeczności

  9. Oczywiście. Zdrowe odżywianie jest bardzo ważne. Tak jak ruch, oddychanie i umiejętność pokonywania stresu. A co do chudości, każdy zrzucony kilogram z ciała oznacza dla nas korzyść. Oczywiście nie ma mowy o szkieletach na wybiegach, czyli modelkach, albo o anoreksji.
    Pozdrowienia serdeczne:)

  10. Tak wspaniale sie Ciebie czyta! Ogromnie sie ciesze, ze dogrzebalam sie do Ciebie szukajac czegos o postach. Przebywanie tutaj wycisza i uspokaja, a to, co piszesz jest mi takie bliskie. Dziekuje. Sciskam.

    1. Sylwio, ciesze się bardzo, każdy taki komentarz jest dla mnie niezwykle ważny, bo widzę,że komuś mogę pomóc tym co piszę. W zgiełku i chaosie dzisiejszego szalonego świata dobrze jest odetchnąć, prawda? Chciałabym,żeby moj blog był swojego rodzaju refugium. A post jednodniowy jest naprawdę bardzo dobry. Czuję się po nim świetnie.
      Pozdrawiam cieplutko

  11. Ja zawsze byłam zakompleksiona – jako młoda dziewczyna. Dopiero jako dojrzała kobieta doceniam co mam, a szczególnie zdrowie, bo ono jest najważniejsze:)

    1. Bo, jakkolwiek banalnie to brzmi,ale to prawda. NIGDY nie jest za późno na docenienie własnego ciała i szacunek do niego. A to objawia się właśnie w dbaniu o zdrowie. I wtedy jest wspaniale.
      Pozdrawiam:)

  12. Tak, tak, organizm jest to perfekcyjny, mistrzowski, genialny mechanizm! Ile tam skomplikowanych procesów chemicznych się codziennie odbywa! W ogóle nie mamy o tym pojęcia! i tak jak powiedziałaś – sami siebie niszczymy, siebie i innych np. paląc papierosy! Jak mnie to wkurza jak idę ulica a przede mną idzie ktoś kto pali i chcąc nie chcąc wdycham te jego smrody, co za egoizm!

  13. Umieć wsłuchać się w swoje ciało to bardzo przydatna umiejętność, którą każdy z nas powinien posiadać. Bylibyśmy zdrowsi, mielibyśmy lepsze samopoczucie, ale to też wiele wyrzeczeń i zmiana przyzwyczajeń. Nie ma tak dobrze. 😉 Coś za coś.

    1. Tak, coś za coś, ale wiem z własnego doświadczenia, że kiedy się już coś dobrego dla swojego ciała zrobi, wtedy przestajemy to widzieć w kategoriach wyrzeczeń. Dlatego, że ciało oczyszczone z toksyn już tak nie pragnie śmieciowych produktów i instynktownie robimy to co dobre. Lubimy się więcej ruszać, lepiej śpimy i lepiej myślimy. Ja zmianą sposobu życia wyleczyłam się z nerwicy lekowej. Zatem naprawdę warto się postarać, nawet, jeśli z początku jest ciężko.
      Pozdrawiam serdecznie

  14. Tak. Miałam. Strasznie męczącą I nikt mi nie umiał pomóc. Przeszła, kiedy całkowicie zmieniłam swój sposób życia. Nie wiem jak jest u innych, nie jestem lekarzem, ale u mnie zadziałało. Natomiast od kilku osób już słyszałam,że bieganie na te sprawy im pomogło. O mojej drodze w zwalczaniu nerwicy lekowej pisałam na blogu. Muszę znaleźć i puszczę na górę.
    Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *