Moringa, czyli superfood nie bardzo znany, a szkoda, bo wart tego

Moringa
Please follow and like us:
20

Moringa olejodajna, czyli moringa olejfera.

Drzewo, które ma w sobie tyle składników odżywczych, że bez problemu zasługuje na miano superfoodu, czyli żywności najlepszej, żywności o najwyższej sile rażenia, oczywiście pozytywnego.

Moringa pochodzi z Indii i w ciągu tysięcy lat, bo znana była już w medycynie ajuwerdyjskiej, nigdy dotąd nie zaprzątała mojej uwagi, ale to tylko dlatego, że nie wiedziałam kto zacz.

No, ale kiedy już odkryłam jej  własciwości, powiem, że powaliły mnie na kolana. No bo zajrzyjmy co tam się w tych listkach kryje?

Ba, żeby tylko w listkach! Moringa służy całą sobą, bo to i kora i ziarna i korzenie i kwiaty są przydatne w medycynie, kosmetyce i kuchni.

Ad rem:

W morindze kryje się

7 x więcej witaminy C niż w pomarańczach,

4 x więcej witaminy E niz w kiełkach pszenicy, a te wiadomo – są skarbnicą witaminy młodości,

17 x więcej białka niż w mleku,

15 x więcej potasu niż w bananach,

2 x więcej białka niż w soi,

4  x więcej witaminy A niż w marchwi,

25 x więcej żelaza niz w szpinaku,

poza tym moringa zawiera bardzo dużo boru, który reguluje gospodarkę fosforem, magnezem i wapniem,  bardzo dużo manganu, ważnego dla prawidłowego stanu kości i stawów i wielką ilość chromu, niezbędnego, jeśli chcesz, aby twój mózg pracował wydajnie i do końca dłuuugich dni życia.

Zatem już tylko pobieżny rzut oka powinien wystarczyć ci, żeby zaufać morindze i wkomponować ją w swoja codzienna dietę. Ale pora przychodzi na coś więcej.

Największym skarbem moringi są antyoksydanty, których jest aż … 46 !

I wszystkie potrafia działać cuda : zapobiegać chorobom cywilizacyjnym, tak paskudnym jak nowotwory, choroby serca, cukrzyca, ale i opóźniać starzenie i proszę mi tu nie mówić, że to, że owo, że to nieważne, bo i tak każdy się zestarzeje i w końcu odejdzie na wieczny odpoczynek.

To prawda, ale czy to znaczy, że starość musi równać się choroby ? Nie, tak być nie musi. Jeśli oczywiście odpowiednio o siebie zadbamy zawczasu.

Zajrzyj tylko pliss, do moich wcześniejszych tekstów o dziarskich staruszkach z Ikarii, żeby daleko nie biegać, bo można też i na Okinawę zalecieć, żeby sprawdzić.

Wiadomo: jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz.

Owoce zbierzesz takie, jakie ziarna zasiejesz, ale to nie wszystko, bo jeszcze musisz doglądać, pilnować czy wszystko ładnie rośnie.

moringa

 

No więc z powrotem do moringi.

Ma  w sobie wszytkie essencjonalne aminokwasy potrzebne ci do życia, kwasy tłuszczowe Omega 3, 6 i 9, ale i 26 substancji antyzapalnych.

Jesli chodzi o antyoksydanty, to warto na przykład wspomnieć choćby o takim, który nazywa się salwesterol i w naturze ma za zadanie  chronić roślinę przed atakiem patogenów, a jeśli moringa znajdzie się w ciele człowieka, to jak niedawno odkryli , działa bardzo silnie antynowotworowo.

Kolejnym jest cudowny, niezastąpiony chlorofil, który między innymi oczyszcza organizm z toksyn, metali ciężkich, wiążąc się z nimi i w ten sposób pomaga im opuścić naszą ziemską powłokę.

Okazało się ( ku mojemu zdziwieniu), że moringa ma najwięcej chlorofilu, więcej niż wszystkie inne rośliny !!! Czyli zdeklasowała bezczelnie mój ulubiony jarmuż, ożesz, ożesz.

Kolejnym antyoksydantem jest zeatyna, która działa jakby na odwrót niz te dwa, o których wcześniej pisałam, bo zamiast usuwać, dba o przyswajanie tego  i owego, czyli witamin, mikroelementów, aminokwasów i minerałów.

Moringa – roślina doskonała.

Nie dziwię sie, że nazywa się ją drzewem drugiego życia, albo drzewem długowieczności.

Jak juz wcześniej wspomniałam, drzewo moringa daje z siebie wszystko. Nic się  nie marnuje 🙂 .

Z kory robi się papier i liny, z ziaren niesamowity olej na skórę twarzy i ciała, a jesli jescze dodasz do tego kilka kropel naturalnego olejku różanego, masz kosmetyk doskonały. Oczywiście olej z ziaren moringi sprawdza sie też super w kuchni.

Młode liście moringi sprawdzają się w sałatkach i smakuja jak rzeżucha, a młode pędy i kwiaty najczęściej się gotuje.

Jednak u nas najczęściej można kupić moringę sproszkowaną, chociaż jeśli ktoś widział, słyszał coż inngo , niech mi tu szybko znak daje.

Takie sproszkowane listki moringi super nadaja się do zielonych szejków, musli, koktaili owocowych czy jogurtów.

Czy ktoś nie powinien się porywac na moringę?

Tak, kobiety w ciąży, bo ze względu na niektóre składniki rośliny, istnieje ryzyko poronienia.

Poza tym wszystkim życzę smacznego i na zdrowie !!!

#Greenelka

Polecam  też mój kanał na YT:

Możesz mnie wesprzeć tutaj  https://patronite.

Hej, jeszcze coś. Nie jestem  lekarzem. To co piszę, ma  charakter informacyjny i nie stanowi fachowej porady medycznej. Wszelkie rady, które są na mojej stronie, stosujesz wyłącznie na własną odpowiedzialność.

 

 

(Visited 102 times, 1 visits today)
Please follow and like us:
20

(6) Comments

  1. To ciekawe ! Gdzieś już zetknęłam się z moringą, bo nazwa nie jest mi obca. Może widziałam ją w jakimś sklepie ? Poczytałam, że nazywana jest drzewem chrzanowym. Na pewno warto po nią sięgnąć skoro ma tyle dobroczynnych składników w postaci antyoksydantów. Pozdrawiam cieplutko :))

    1. Kochana, warto, warto, warto, koniecznie zaopatrz się w moringę:)
      Pozdrowionka serdeczne:)

  2. O kurcze, nie miałam pojęcia o tym cudzie. Też się właśnie zastanawiałam, gdzie można ją kupić w liściach. Jak się dowiesz Agnieszko, to daj mi, proszę znać. Jak ja się dowiem, to Ci napiszę. Na maksa mnie zainteresowałaś i jak nie w liściach to kupię w proszku… skoro, to taki skarb, to nie mogę inaczej. Nazwa spisana i będę poszukiwać, a jak nie to widzę, że na necie można kupić. 🙂 Pozdrawiam Cię piękna Agnieszko, dużo dobra otrzymuję od Ciebie. Tulę. <3

    1. Kochana Ago, no, widze, że już dopisałaś, że widzisz moringe, można dostać taniej, ja widziałam u nas w takiej aptece zielarskiej, gdzie mają rózne ciekawe naturalne produkty:) Pozdrowionka kochana:) Z pewnościa w necie jest:)

  3. Widzę, że jest w liściach, ale jakie ceny… 99 złotych za paczkę… Lepiej sama zobacz, bo pewnie znajdziesz lepszą ofertę, może i sklep stacjonarny. Ja przejdę się jutro do lokalnego sklepu. hehe Widzisz jak mnie zainspirowałaś. 🙂

    1. Cześć Aga, można dostać taniej, o wiele taniej w proszku, pozdrawiam cię kochana:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

×

Polub Greenelkę na Facebooku

Jeżeli podoba Ci się to co piszę, poślij to dalej, ok?