Mit częstych posiłków. Kolejny, w który przestałam wierzyć.

Mit częstych posiłków
Please follow and like us:
20

Od kiedy pamiętam, słyszałam, że trzeba jeść regularnie, mało i często. Najlepiej co trzy godziny.

Bo wtedy przyspiesza metabolizm, reguluje się poziom cukru we krwi, odchudzanie nabiera tempa i tak dalej.

Mit częstych posiłków

No więc  do tych wskazówek długie lata się stosowałam.

Wtedy, kiedy jadłam niezdrowo, ale i później, kiedy wszystko się w moim życiu zmieniło.

I niestety wcale nie czułam się  dobrze.

W moim przypadku taki model się nie sprawdził. Ani nie czułam się lżejsza, ani nie miałam energii, już nie mówiąc o tym, że  to wszystko było bardzo skomplikowane.

Przede wszystkim rano natychmiast siadałam do śniadania i już samo to było dla mnie obciążeniem.

Nie mijało wiele czasu, może trzy godziny i znowu musiałam  coś zjeść, bo byłam po prostu głodna. Za chwilę był obiad, przy którym pilnowałam, żeby nie zjeść za dużo, bo przecież przede mną były jeszcze dwa posiłki. Ledwo wstałam od stołu, myślałam co zjeść na podwieczorek , no a jeszcze do tego dochodziła kolacja.

Mit częstych posiłków. Dla mnie to nie było dobre.

Można było oszaleć. Dzień kręcił się wokół jedzenia. W zasadzie mój żołądek nigdy nie odpoczywał. Wciąż musiał pracować, wciąż trawić, miałm wrażenie, że ani on ani ja tego już nie ogarniamy.

Aż bingo, w jakiś sposób, nawet nie pamiętam jak to się odbyło, co mnie zainspirowało, wrzuciłam ten model  odżywiania do śmieci, poczułam się lepiej.

Dzisiaj jem 2 posiłki dziennie, w tym bardzo późne śniadanie. Obiad jest równocześnie kolacją i czasami zdarza mi sie go zjeść  o 17 – tej, czasami później.

Mit częstych posiłków

Jednak najważniejsze jest, że między  ostatnim posiłkiem a pierwszym następnego dnia jest bardzo długa przerwa.

Taki mały post. I to jest najważniejsze.

Efekty poczułam prawie natychmiast.

Poprawa samopoczucia, wyraźny skok kondycji, niesamowity napływ energii, no i spadające kilogramy, to wszystko jest pięknym efektem ubocznym mojego nowego sposobu odżywiania.

I okazuje się, że taki właśnie model jest dzisiaj jak najbardziej polecany.

Wciąż nowe badania naukowe wykazują, że ilość posiłków powinno się obniżać, a nie zwiększać.

Już o tym pisałam, ale wspomnę jeszcze raz. Człowiek w bardzo, bardzo dawnych czasach, człowiek jaskiniowiec  nie jadł bez przerwy ! Nie chodził i nie wcinał bez ustanku kości zwierza i nie podgryzał korzonków, tudzież  nie wspinał się nieustannie na drzewa po jabłuszka.

Wręcz przeciwnie, zacny nasz przodek  jedzonko  musiał  najpierw zdobyć. Czyli iść na polowanie, uzbierać jagody, albo  zerwać orzechy z drzewa. No i nie zawsze mu się to udawało.

Zdarzało sie że biedny jaskiniowiec musiał  się porządnie nagimnastykować, zanim cokolwiek mógł ” wrzucić do garnka”. A przecież i z psem trzeba było sie podzielić, bo to najwierniejsze ze stworzeń juz wtedy człowiekowi zaufało. choć niestety, niestety nie zawsze wychodziło mu to na dobre… Psu, rzecz jasna, bo człowiek zawsze czerpał profity z tego związku.

No więc czy chciał czy nie, nierzadko trafiały sie dni, kiedy biedny jaskioniowiec nie miał co do gara włożyć. dni , kiedy trzeba było mu pasa kaftana porządnie zacisnąć. I wcale z tego powodu nie umarł, ani nie wyginął jako gatunek.

Żyjemy sobie w najlepsze, chociaż potomek jaskiniowca w nosie ma doświadczenia swego  przodka. No bo jak to miałby zrealizować, skoro półki w supermarketach zawalaja się prawie od jedzenia, jedzenia, po którym jaskiniowiec rozchorowałby się niewątpliwie? Bo czy wyobrażasz sobie jak wcina płatki śniadaniowe z kukurydzy? Albo wylizuje nutellę ze słoika par exellence? Weź przestań i daj spokój…

Mit częstych posiłków

Dzisiaj nie musisz więc  jedzenia zdobywać, jedzenie czeka  w lodówce i wystarczy po nie sięgnąć. Ale to wcale nie jest konieczne, a wręcz niezalecane.

Ze względów zdrowotnych jest lepiej, kiedy je się rzadziej.

Zwolennicy częstych posiłków twierdzili, że kiedy je się  często, stabilizuje się poziom cukru we krwi.

Jednak to nie do końca prawda, bo skoro jesz często, cukier utrzymuje się cały dzień wciąż na tym samym wysokim poziomie i nie ma szansy opaść.  Wysoki poziom cukru prowadzi do odporności na insulinę, a wtedy to już  do widzenia zdrówko , bye, bye. Cukrzyca czeka u bram, willkommen i dzień dobry.

Nieprawdą jest, i o tym tez mówi coraz więcej naukowców i lekarzy, że jeśli je się  często, to się schudnie. Czyli powinien przyspieszyć metabolizm. Ja przy częstym jedzeniu efektów na wadze nie widziałam żadnych.

 Waga i idealna sylwetka nie zależy od ilości spożywanych posiłków, lecz od tego czy jesz produkty gęste czy inaczej wartościowe odżywczo i od ilości kalorii, które w siebie wrzucasz.

Produkty o  wysokiej wartości odżywczej, czyli warzywa , mają bardzo niską kaloryczność i dlatego możesz opychać się nimi do woli.

Inaczej wygląda to w wypadku jedzenia śmieciowego, które składa się tylko z pustych kalorii.

Czyli w zależności od tego co jesz, różne są reakcje organizmu. A on bywa  albo  zadowolony albo wściekły.

Inaczej reaguje, kiedy wrzucasz w siebie hamburgery i frytki w McDonaldzie, inaczej kiedy zjesz wspaniałą sałatkę z rukoli z orzechami i awokado. McDonald – wrrr, sałatka, hmm, jak mi dobrze…

Człowiek może jeść nawet jeden raz dziennie, naprawdę nic się nie stanie. Wręćz przeciwnie.

W każdym razie pięć albo może sześć razy nie musi być.

Jasne, że każdy musi dopasować sposób odżywiania się do siebie. Nie ma jednego idealnego sposobu.

Jeden chce schudnąć, drugi przytyć. Jeden czuje się super jedząc raz, dwa razy dziennie, inny trzy, a jeszcze ktoś powie, że koniecznie potrzebuje pięciu posiłków dziennie.

Każdy jest inny i każdy musi znaleźć swoją optymalną drogę.

Ale  nie trzeba się kurczowo trzymać modelu 5 x 24 , bo to po prostu mit.

Rzadziej jest zdrowiej, przynajmniej w jedzeniu…

pozdrawiam – Greenelka

Możesz mnie wesprzeć tutaj  https://patronite

 

 

 

 

(Visited 597 times, 1 visits today)
Please follow and like us:
20

(12) Comments

  1. witek says:

    witam
    znów muszę się z Tobą zgodzić, częste posiłki nawet w małych ilościach powodują że cały dzień musimy podporządkować na jedzenie i jego przygotowanie, no bo przecież trzeba jeść 5 albo nawet 6 razy dziennie, ja nawet fizycznie nie bardzo miałem możliwość aby to robić ale tak jak Ty po prostu tego nie potrzebuję, jem póżne śniadanie, potem obiad lub obiado-kolację, ewentualnie wieczorem małe coś jeszcze, i to dla mnie i mojego organizmu wystarcza, ale nie jest tak całkiem różowo bo jestem łasuchem i nieraz lubię trochę podjadać, może masz na to jakieś sposoby….
    pozdrawiam

    1. No właśnie.Wydaje mi się,że jest nas więcej. Na pewno nie można upierać się przy konieczności częstego jedzenia, częstych posiłków, to przecież jakiś obłęd, cieszę się, że się z tego wyzwoliłam, bo naprawdę źle się z tym czułam.Jeżeli ktoś lubi, to dlaczego nie, może jeść na okrągło. Pzdr.

  2. mędrzec z Monasteru says:

    Zgadzam się. Kiedyś jadłem kilka razy dziennie, czasami 5 czasami 6 i to nie było najleposze rozwiązanie. Wieczorem była późna kolacja i rano wczesne śniadanie. Teraz jem śniadanie, ale dość wczesne i potem kolację połaczoną z obiadem około 16. Funkcjonuje bardzo dobrze, straciłem trochgę kilogramow, trzymam wagę i czuję sie lepiej. Ale każdy ma inaczej.
    Pozdrawiam

  3. No właśnie. Każdy jest inny. Ważne jest, aby nie trzymać sie sztywnych reguł.
    Pozdrawiam

  4. Znałam regułę częstych posiłków, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby jakiejś reguły przestrzegać – nie mam w sobie ani odrobiny religijnego zacięcia. Jem bardzo często bo lubię, pomiędzy posiłkami nie myślę cały czas o jedzeniu, po prostu, gdy czuję głód to sięgam po jedzenie. Przez całe życie ani razu się nie odchudzałam – moja waga falowała sama i nigdy tego nadmiernie nie analizowałam. Poza tym jem wczesne śniadania, nawet, gdy nie jestem głodna, żeby nie czuć głodu w pracy za godzinę czy dwie. Cały czas jestem szczupła. Hm …

    1. No cóż, każdy jest inny…

  5. Nigdy nie wierzyłem w reguły dla wszystkich. Każdy z nas jest tak odmienny, każdy przeszedł różną drogę ewolucyjną, każdy inaczej reaguje na leki, że nie możliwości ustalenia jednej i tej samej reguły dla każdego. Ja się fatalnie czuję po dużych posiłkach, więc jem często, ale mało. Mam znajomych, którzy jedzą dwa razy dziennie i sobie to chwalą. Ważne aby poznać reakcje własnego organizmu i dopasować jedzenie do nich, a nie do teorii
    P.S. Jaskiniowcy, to niezbyt dobry przykład, bo żyli nie więcej niż 25 lat, a poza tym my się mocno od nich ewolucyjnie różnimy. Kilkanaście tysięcy lat robi swoje

  6. To prawda, ale jaskiniowcy sa przykładem takim lekkim, trochę dowcipnym na to, że nie jest konieczne, a nawet jest złe wciąż sie objadać jak to dzisiaj jest nagminne. I do tego przetworzonymi produktami, które są wszystkim, tylko nie jedzeniem… Prawdą jest oczywiście, że żyjemy długo, ale jak? Od 50 tki praktycznie każdy na coś choruje, a większość jest otyła, nawet dzieci…

  7. Mogę się pod tym podpisać rękami i nogami. Kiedy stosowałam 5 posiłków czułam się źle, podobnie, jak Ty. A waga zamiast spadać, rosła. Teraz jem późne śniadanie, obiad i jeżeli jest wcześnie malutką kolację i to mi pasuje. Taki regularne posty mają przecież zdrowotne uzasadnienie naukowe. Pozdrawiam Cię serdecznie. Fajnie, że ciągle podrzucasz takie ciekawostki.

    1. No popatrz, całkiem jak ja. Pozdrowionka Bożenko:)

  8. Gdy wspomniałaś o jaskiniowcach i ich diecie to skłoniło mnie do napisania kilka słów o moim codziennym menu, które na pewno jest całkowicie odmienne niż Twoje. Od kilku lat stosuję dietę LCKO czyli ketogeniczną. Prawie całkowicie nie spożywam węglowodanów a paliwem dla mojego organizmu zamiast glukozy powstającej z rozpadu węglowodanów są ciała ketonowe powstające z rozpadu tłuszczu w wątrobie – to takie alternatywne paliwo organizmu. Po różnych wieloletnich poszukiwaniach dlaczego jedzenie mi szkodzi (zero mięsa, prawie brak tłuszczu, produkty z przeróżnych zbóż, duże ilości warzyw i owoców) mój kochany lekarz doradził mi stosowanie właśnie diety bogatej w tłuszcz i białko przy minimalnym udziale węglowodanów. Mój organizm nie toleruje węglowodanów czyli wszelakich zbóż i większości owoców a warzywa mogę jeść tylko te , które mają części jadalne nad ziemią. Czyli dieta jaskiniowców chyba zapisana jest w moim kodzie genetycznym? Przy takiej diecie nie odczuwa się praktycznie głodu, insulina jest w normie, tak jak trójglicerydy. Sorry zwierzaki, ale jakoś muszę funkcjonować w tym okrutnym łańcuchu pokarmowym.

    1. Tak, znam dietę ketogenną, jeśli Tobie służy, to dlaczego nie. Pozdrawiam serdecznie:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

×

Polub Greenelkę na Facebooku

Jeżeli podoba Ci się to co piszę, poślij to dalej, ok?