Szlachetne zdrowie

Mit częstych posiłków. Kolejny, w który przestałam wierzyć.

 Mit częstych posiłków. Kolejny, w który przestałam wierzyć

Zewsząd słyszałam, albo czytałam, że trzeba jeść regularnie, mało i często. Najlepiej co trzy godziny.

Bo wtedy przyspiesza metabolizm, reguluje się poziom cukru we krwi, odchudzanie nabiera tempa i tak dalej.

Mit częstych posiłków

No więc  do tych wskazówek długie lata się stosowałam.

Wtedy, kiedy jadłam niezdrowo, ale i później, kiedy wszystko się w moim życiu zmieniło.

I muszę wam powiedzieć, że nie czułam się  dobrze. W moim przypadku taki model się nie sprawdził. Ani nie czułam się lżejsza, ani nie miałam energii, już nie mówiąc o tym, że  to wszystko było bardzo skomplikowane.

Przede wszystkim rano natychmiast siadałam do śniadania i już samo to było dla mnie obciążeniem.

Nie mijało wiele czasu, może trzy godziny i znowu musiałam  coś zjeść, bo byłam po prostu głodna. Za chwilę był obiad, przy którym pilnowałam, żeby nie zjeść za dużo, bo przecież przede mną były jeszcze dwa posiłki. Ledwo wstałam od stołu, myślałam co zjeść na podwieczorek , no a jeszcze do tego dochodziła kolacja.

Mit częstych posiłków. Dla mnie to nie było dobre.

Można było oszaleć. Dzień kręcił się wokół jedzenia. W zasadzie mój żołądek nigdy nie odpoczywał.Wciąż musiał pracować, wciąż trawić.

Dopiero, kiedy odrzuciłam ten sposób odżywiania, poczułam się lepiej.

Dzisiaj jem 2 posiłki dziennie, w tym bardzo późne śniadanie. Obiad jest równocześnie kolacją i spożywam go różnie, czasami o 16 – tej, czasami później.

Mit częstych posiłków

Jednak najważniejsze jest, że między tym ostatnim posiłkiem a pierwszym następnego dnia jest bardzo długa przerwa. Taki mały post. I to jest najważniejsze.

Efekty poczułam prawie natychmiast.

Poprawa samopoczucia, wyraźny skok kondycji, niesamowity napływ energii, no i spadające kilogramy, to wszystko jest pięknym efektem ubocznym mojego nowego sposobu odżywiania.

I okazuje się, że taki właśnie model jest dzisiaj jak najbardziej polecany.

Badania naukowe wykazały, że ilość posiłków powinno się obniżać, a nie zwiększać.

Już o tym pisałam, ale wspomnę jeszcze raz. Człowiek w bardzo, bardzo dawnych czasach, człowiek jaskiniowiec  nie jadł bez przerwy.

Wręcz przeciwnie, to jedzenie on musiał  najpierw zdobyć. Czyli iść na polowanie, uzbierać jagody, albo  zerwać orzechy z drzewa. No i nie zawsze mu się to udawało. Zdarzało sie że biedny jaskiniowiec musiał  się porządnie nagimnastykować, zanim cokolwiek mógł ” wrzucić do garnka”.

Nie rzadko bywały dni , kiedy nie miał co jeść. I wcale z tego powodu nie umarł, ani nie wyginął jako gatunek. Żyjemy sobie w najlepsze.

Mit częstych posiłków

Dzisiaj nie musimy jedzenia zdobywać, jedzenie czeka  w lodówce i wystarczy po nie sięgnąć. Ale to wcale nie jest konieczne, a wręcz niezalecane.

Ze względów zdrowotnych jest lepiej, kiedy je się rzadziej.

Zwolennicy częstych posiłków twierdzili, że kiedy je się  często, stabilizuje się poziom cukru we krwi.

Jednak to nie do końca prawda, bo skoro jemy często, cukier utrzymuje się cały dzień wciąż na tym samym wysokim poziomie i nie ma szansy opaść.  Wysoki poziom cukru prowadzi do odporności na insulinę, a wtedy to już  do widzenia. Cukrzyca czeka u bram.

Nieprawdą jest, i to też udowodniono naukowo, że jeśli je się  często, to się schudnie. Czyli powinien przyspieszyć metabolizm. Ja przy częstym jedzeniu efektów na wadze nie widziałam żadnych.

Bo kochani, waga i idealna sylwetka nie zależy od ilości spożywanych posiłków, lecz od tego czy jemy produkty gęste czy inaczej wartościowe odżywczo i od ilości kalorii, które w siebie wrzucamy.

Produkty o  wysokiej wartości odżywczej, czyli warzywa , mają bardzo niską kaloryczność i dlatego możemy opychać się nimi do woli.

Inaczej wygląda to w wypadku jedzenia śmieciowego, które składa się tylko z pustych kalorii.

Czyli w zależności od tego co jemy, różne są reakcje organizmu. I albo jest zadowolony albo wściekły. Inaczej reaguje, kiedy wrzucamy w siebie hamburgery i frytki w McDonaldzie, inaczej kiedy zjemy wspaniałą sałatkę z rukoli z orzechami i awokado. McDonald – wrrr, sałatka, hmm, jak mi dobrze…

Człowiek może jeść nawet jeden raz dziennie, naprawdę nic się nie stanie.

W każdym razie pięć albo może sześć razy nie musi być.

I  znowu podkreślam, że każdy musi dopasować sposób odżywiania się do siebie. Nie ma jednego idealnego sposobu.

Jeden chce schudnąć, drugi przytyć. Jeden czuje się super jedząc raz, dwa razy dziennie, inny trzy, a jeszcze ktoś powie, że koniecznie potrzebuje pięciu posiłków dziennie. Każdy jest inny i każdy musi znaleźć swoją optymalną drogę.

Ale  nie trzeba się kurczowo trzymać modelu 5 x 24 , bo to po prostu mit.

Rzadziej jest zdrowiej, przynajmniej w jedzeniu…

pozdrawiam serdecznie – Agnieszka

i zapraszam tutaj

http://greenelka.com/mity-zywnosciowe-ktore-juz-wierze-mit-nr-1-wczesne-sniadanie/

 

4 thoughts on “Mit częstych posiłków. Kolejny, w który przestałam wierzyć.

  1. witam
    znów muszę się z Tobą zgodzić, częste posiłki nawet w małych ilościach powodują że cały dzień musimy podporządkować na jedzenie i jego przygotowanie, no bo przecież trzeba jeść 5 albo nawet 6 razy dziennie, ja nawet fizycznie nie bardzo miałem możliwość aby to robić ale tak jak Ty po prostu tego nie potrzebuję, jem póżne śniadanie, potem obiad lub obiado-kolację, ewentualnie wieczorem małe coś jeszcze, i to dla mnie i mojego organizmu wystarcza, ale nie jest tak całkiem różowo bo jestem łasuchem i nieraz lubię trochę podjadać, może masz na to jakieś sposoby….
    pozdrawiam

    1. No właśnie.Wydaje mi się,że jest nas więcej. Na pewno nie można upierać się przy konieczności częstego jedzenia, częstych posiłków, to przecież jakiś obłęd, cieszę się, że się z tego wyzwoliłam, bo naprawdę źle się z tym czułam.Jeżeli ktoś lubi, to dlaczego nie, może jeść na okrągło. Natomiast, jeśli chodzi o podjadanie, też jestem łasuchem, ale powoli dochodzę do optymalnego modelu. Napiszę o tym.
      pozdrawiam wiosennie

  2. Zgadzam się. Kiedyś jadłem kilka razy dziennie, czasami 5 czasami 6 i to nie było najleposze rozwiązanie. Wieczorem była późna kolacja i rano wczesne śniadanie. Teraz jem śniadanie, ale dość wczesne i potem kolację połaczoną z obiadem około 16. Funkcjonuje bardzo dobrze, straciłem trochgę kilogramow, trzymam wagę i czuję sie lepiej. Ale każdy ma inaczej.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *