Szlachetne zdrowie

Jak zwiększyłam odporność swojego organizmu

Jak zwiększyłam odporność swojego organizmu

 W zasadzie nie jest to wcale trudne.

Potrzeba tylko jednej rzeczy. Na początku przede wszystkim zmiany myślenia. No tak, to może właśnie wydaje się nie najłatwiejsze, ale uwierz mi, naprawdę tylko tak się wydaje.

A potem  już po prostu konsekwencji i nie zrażania się, bo efekty przyjdą na pewno.

Jak zwiekszyłam odpornosc swojego organizmu.

Dzięki zmianie sposobu życia o 180 stopni, mogę powiedzieć, że udało mi się zostać  osobą naprawdę odporną ( oczywiście odpukać, odpukać).

Od trzech lat nie chorowałam ani razu.

Nie byłam przeziębiona, nie miałam grypy, nie męczył mnie katar , ani razu nie bolała mnie głowa.

Nie odwiedzam aptek, nie biorę żadnych leków i czuję się tak dobrze jak nigdy przedtem.

Jak to zrobiłam?

Jak zwiększyłam odporność swojego organizmu

1.Przede wszystkim zaczęłam się hartować i robię to konsekwentnie do dzisiaj.

Ale hartowanie nie znaczy wcale, że jestem morsem i pływam zimą w lodowatej wodzie w rzece albo w jeziorze.

Hartowanie znaczy, że w każdą, ale naprawdę w każdą pogodę idę na długi spacer.

Codziennie.

Chyba, że spadnie grad wielkości kurzych jajek, no, ale nawet wtedy, jeśli już taka katastrofa się przydarzy, w końcu mija i można wyjść z domu.

Nie ma złej pogody, jest tylko niewłaściwe ubranie.

Przed dwoma laty zaczęłam chodzić każdego dnia boso.

Choć kilka minut.

Mój mąż za każdym razem powtarza, że tym razem to na pewno już się rozchoruję, ale ja przechodzę przez wszystkie sezony grypowe  z suchym nosem.

Nawet jeśli wokół mnie są sami kaszlący i zasmarkani.

2. wysypiam się.

Bez odpowiedniej ilości snu nie ma mowy o odporności.

Jak zwiekszylam odpornosc swojego organizmu

Dzisiaj prawie wszyscy lekceważą sen.

Często słyszę, że ktoś śpi tylko cztery godziny i to mu wystarcza.

Oczywiście tak jest, ale tylko do pewnego momentu. Z doświadczenia wiem, że nawet jeśli odżywiasz się super zdrowo, uprawiasz sport, słowem dbasz o siebie, ale za mało śpisz, to mogę ci powiedzieć, że nici z twojej odporności.

Przeziębiania, alergie i anginy zaczną cię dręczyć z częstotliwością namolnych komarów w lipcowy wieczór przy grillu.

A nawiązując do sportu.

Jeśli oprócz tego, że się nie wysypiasz, będziesz bardzo intensywnie trenować, to twoja odporność, zamiast się podnieść, spadnie i znajdzie się w piwnicy.

W ogóle ci, którzy są najzdrowsi, czyli dziarscy stulatkowie z Niebieskich Stref, nie wyciskają  siódmych potów w siłowni, ale raczej po prostu regularnie się ruszają.

Uprawiają ogródki, jeżdżą na rowerach i dużo spacerują.

Bardzo dużo pisze o tym Dan Buettner w swoich książkach ” Niebieskie strefy w praktyce”, ” Niebieskie strefy. 9 lekcji długowieczności od ludzi, którzy żyją najdłużej”.

Wracając do kwestii snu i odporności.

Prędzej czy później jeśli  się nie wysypiasz, zdrowie zacznie  ci szwankować.

Człowiek niewyspany, to człowiek nerwus, człowiek w depresji, człowiek jak to się mówi – nie do życia.

Organizm we śnie się regeneruje i tym samym wzrasta odporność.

Jeśli tego mu nie dasz, zaczynają się schody. Problemy z ciśnieniem, otyłość, w końcu mogą cię zaatakować takie paskudne typy jak rak , zawał, wylew i cała masa innych, których nikt nie chce zapraszać do siebie, do domu.

Ja potrzebuję 8 – 9  godzin snu i przestrzegam tego. Oczywiście nie kładę się spać po północy, ale najpóźniej o 22. Bo właśnie wtedy sen jest najzdrowszy. Właśnie wtedy, między 22 a 2 w nocy następuje najbardziej intensywny proces regeneracji twojego organizmu.

Nie tak dawne są czasy, kiedy zarywałam noce, kiedy nie spałam do drugiej, trzeciej, bo przecież tyle było ineresujących spraw.

Jakich?

Na przykład siedzenie na Facebooku, czytanie bzdur w sieci, polityka, bo zawsze byłam i jestem zwierzęciem politycznym.

No, ale czy to wszystko  było warte mojego zdrowia ?

Rano wstawałam i zastanawiałam się, skąd  pod moimi oczami wzięły  się dwie wielkie poduchy.

I dlaczego tak bardzo boli mnie głowa. Dlaczego jeśli natychmiast nie wyżłopię trzech kaw, to padnę.

Łykałam tabletki i wszystko toczyło się swoim utartym szlakiem. Aż , no właśnie, aż się ocknęłam. Było za 5 dwunasta, naprawdę.

Mówisz, że ciebie to nie dotyczy, a ja ci odpowiadam : po prostu poczekaj. Bo organizm nie buntuje się, ale do czasu.

3. Nie biorę żadnych antybiotyków i żadnych środków przeciwbólowych i na pewno jest to znaczący czynnik w budowaniu odporności.

W Polsce jest lekomania.

Przy najmniejszym bólu głowy, pleców, lekkim przeziębieniu biegnie się do apteki i kupuje tabletki.

Co ja mówię ! Nie potrzeba apteki, bo w każdym supermarkecie leżą przy kasie wszelkie leki na gardło, na anginę, na bóle na reumatyzm i w ogóle na wszystko.

W radio królują reklamy leków i suplementów diety. To straszne.

Niedawno rozmawiałam ze znajomym dźwigającym swój standardowy pakiet chorób cywilizacyjnych, czyli cukrzycę typu II, otyłość, wysokie ciśnienie i coś tam jeszcze miał, ale już nie pamiętam.

Ach, bóle pleców… stękał nieustannie w czasie naszej rozmowy.

Delikatnie zapytałam go, czy może zamiast siedzieć przed telewizorem po pracy poszedłby na spacer, ale spojrzał na mnie jak na dziwoląga.

„chyba nie wiesz kochana, że ja jestem zmęczony, mam dość biura i kiedy przyjdę do domu, chcę po prostu odpocząć. A najlepiej odpoczywam w fotelu i przy piwku.”

Ręce mi opadły.

Na moją uwagę,, że może gdyby trochę  więcej się ruszał, nie musiałby brać tyle leków, odparł, że leki mu nie przeszkadzają, wręcz przeciwnie, jest zadowolony, ma miłą panią doktor, która o niego bardzo dobrze dba i wszystko jest w porządku.

No dobra, wracam do mojej skromnej osoby.

Nawet, jeżeli czasami przydarzy mi się jakaś kontuzja, skaleczę się , nigdy nie ratuję się tabletkami. Mam w domu  zapasy z Bożej Apteki, czyli własnoręcznie przeze mnie zebrane zioła i one służą mi lepiej niż wszystko inne.

Jak zwiększylam odpornosc organizmu.

4.Oczywiście zmieniłam swój sposób odżywiania.

Jem mnóstwo warzyw i owoców., czyli staram się zapewnić sobie dużo witaminy C, która jest kluczowa w budowaniu odporności.

Regularnie włączam do diety czosnek, cebulę, kurkumę, imbir i kiszoną kapustę.

Wiosną przeprowadzam kurację wzmacniającą. Zbieram pokrzywy i przyrządzam z nich cudowną herbatkę, która piję  każdego dnia.

5. Suplementuję  witaminy  B12 i D3.

Ta pierwsza jest niezbędna dla wegan, bo nie ma jej w pokarmach roślinnych ( kiedyś była, ale ze względu na stan gleby dzisiaj jest to już tylko wspomnienie), ale i ludziom na tradycyjnej diecie witaminy B12 brakuje.

W każdym razie ja suplementuję i wychodzi mi to wybitnie na zdrowie, przede wszystkim mam o wiele więcej energii niż wtedy, kiedy witaminy B12 nie uzupełniałam.

Jeśli chodzi o witaminę D3.

Wiadomo, że jeśli mieszkasz  jak ja w takim miejscu, gdzie słońca jest wystarczająco dużo tylko przez 4 miesiące w roku, twoje ciało nie ma szans wytworzyć odpowiedniej ilości tej witaminy.

jak zwiekszylam odpornosc swojego organizmu

A witamina D3 jest ważna dla każdego organu ciała, daje odporność i pomaga zabezpieczyć ci się  przed takimi paskudnymi choróbskami jak rak.

Na koniec powiem rzecz oczywistą.

NIE PALĘ.

To nie jest punkt 6, po prostu jeśli palisz, nigdy nie będziesz zdrowy. NIGDY. NEVER. NIEMALS.

Ja paliłam i byłam chora co chwila. Kolejność „powrotu z dalekiej podróży” była u mnie właśnie taka : najpierw rzuciłam palenie w diabły ( Nomen Omen, hi, hi i Bogu dziękuję, że mi się to udało), a potem zaczęłam drogę w kierunku zdrowia.

Inaczej być nie może.

To są moje metody. Myślę, że w sumie proste i nic wielkiego.

Pozdrawiam serdecznie – Agnieszka

Kochane czytelniczki i czytelnicy Greenelki, do wtorku jestem nieobecna, wybywam w strefę bezsieciową. Ale bardzo się ucieszę, kiedy po powrocie powitają mnie Wasze komentarze.

Do zobaczenia !

I zapraszam tutaj

Post jednodniowy. Moje wrażenia i czy warto to robić.

5 thoughts on “Jak zwiększyłam odporność swojego organizmu

  1. Oj wiele tu ważnych porad, których przez wiele lat nie brałam sobie do serca.
    Przede wszystkim – faszerowałam się antybiotykami i lekami przeciwbólowymi… a że byłam migrenowcem to tych przeciwbólowych zdarzało mi się brać dużo… za dużo.
    Oczywiście nieraz się nieodpowiednio ubrałam i przez to byłam chora…
    Oj, ile to człowiek musi doświadczyć (najlepiej na własnej skórze), żeby dojść do sensownych wniosków…
    B12 i D3 też sumplementuję, palić – nie palę, zielone jem. Chyba jestem na dobrej drodze…
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

  2. Bardzo pouczający post. Powiedz ni tylko jak Ci się udało rzucić to palenie, bo ja nie mogę rzucić. Kopcę jak stary parowóz. Tabletek też staram się nie jadać prawie wcale. Gdybym tylko rzuciła te papierosy, na pewno zaczęłabym nowe i zdrowe życie.

    P.S.
    Już wróciłam do bloga 🙂

    Serdeczności.

  3. Tabletki na ból głowy niestety łykam, bo miewam takie bóle, że strach, ale poza tym…odpukać 🙂
    To prawda, ze ruch i aktywność wszelka dobrze robią, zwłaszcza kobietom w pewnym wieku.
    Gdyby można było uniknąć zakażeń w pracy, to byłabym okazem zdrowia…
    Nigdy nie paliłam, więc plus dla mnie 😉 Ale kto wie, co tak naprawdę natura nam przygotowała i nasze geny…

  4. I jak oni funkcjonują po 4 godzinach snu? Pewnie na kawie albo na energetykach, co jeszcze gorsze. Palenie to zło, jak każdy nałóg. Spacery są świetne. Jak widzę morsów to aż mnie dreszcze przechodzą, ja tam bym nie weszła do lodowatej wody. Brr, zimno się robi na samą myśl. Udanej wycieczki, dokądkolwiek się udałaś ;).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *