Szlachetne zdrowie

Jak nie przytyć zimą. Moje 9 rad.

Jak nie przytyć zimą. Moje 9 rad

Jeszcze jesień przed nami ze swoimi smuteczkami, więc trzeba się pocieszyć:  a to pączkiem, a to kawusią z dodatkiem śmietanki, wiadomo.

No, a potem to już zima i wraz z nią niestety, niestety niebezpieczeństwo, że w pasie pojawi się znienawidzona oponka wzrasta jeszcze bardziej.

Bo jakże inaczej. Na stole pojawią się bigosy, tłuste zawiesiste sosy, no i święta, no i gościna i ruchu zero.

jak nie przytyć zima. moje 9 rad

Do wiosny daleko i sadełko na brzuszku pięknie płaszczykiem zakryte. Martwić się będziemy później. Jednak czas płynie szybko i to „później” przyjdzie wcześniej, niż się spodziewamy.

Dlatego  wiosną ze złością spoglądamy na wagę, a ten ohydny przedmiot śmieje się nam w twarz i nienawistnie pokazuje dodatkowe ( tu wpiszcie sobie sami ilość) kilogramy?

Ratunku!!!

Jak nie przytyć zimą,

jak wiosną ominąć kolejną dietę odchudzającą?

Oto moje 9 sprawdzonych ( na sobie) rad.

1.Nie odkładaj do pawlacza wszystkich letnich ubrań.

Zostaw na wierzchu kilka sztuk. Może ulubione szorty i top ?

Raz w tygodniu wkładaj na siebie te pachnące letnim słońcem rzeczy i zerkaj w lustro. Jeśli wciąż możesz się dopiąć, nic cię nie ciśnie, nie pije, nie wbija się w ciało, to super.

Biada jeśli nie. Wtedy  pora coś  sobie przemyśleć i koniecznie zmienić zimową porą. Jakim grzeszkom ulegasz zbyt często? Za dużo cukru, hmm?

2. Uważaj z piciem alkoholu.

Ja wiem.

Czyż jest coś przyjemniejszego niż zimowy wieczór w towarzystwie najmilszej osoby, kiedy za oknem szaleje zamieć śnieżna, a wy siedzicie sobie w przytulnym pokoju, ze szklaneczkami grzanego wina w rękach?

Owszem, owszem, ale uwaga : trunek ten zawiera mnóstwo kalorii i nawet się nie spostrzeżesz, kiedy w pasie zacznie się tworzyć niemiła oponka. Poza tym, pijąc alkohol, rozluźniają się hamulce i pozwalamy sobie na więcej.

Na więcej jedzenia oczywiście też.

jak nie przytyć zimą

Zatem ostrożnie z alkoholem.

Owszem, niekiedy pozwól sobie na małą przyjemność, ale niech to nie stanie się twoim zwyczajem. Najlepiej oczywiście całkiem z tego zrezygnować, albo wypić kieliszek dobrego czerwonego wina.

3.  Zima to Święta, zima to Sylwester. Zatem pułapki, które tylko czekają złośliwie, aby twoją, śliczną, wypracowaną w lecie figurę  przemienić w kartofla.

Tu wizyta u teściów, tam wieczór u koleżanki. I wszędzie te wspaniałe ciasta, sałatki, zawiesiste zupy,  bigosy…

Moja rada: nie katuj się i  nie wmawiaj sobie, że nie będziesz nic jeść.

Bez sensu. No i sprawisz przykrość gospodarzom, prawda? Jeśli się przy tym upierasz, lepiej będzie, jeśli  zostaniesz w domu.

Ale kiedy już pójdziesz i zobaczysz przed sobą te góry jedzenia, jakie tradycyjnie pojawiają się na polskich stołach,

po prostu nie obżeraj się.

jak nie przytyc zima moje 9 rad

Bierz przykład z Japończyków: oni nakładają na talerze małe porcje. Ba, Japończycy jedzą z małych talerzy !

4. Codziennie, ale naprawdę codziennie idź na spacer.

Ja wiem, nudne i wszędzie o tym piszą, ale serio, to najważniejsze.

Weź sobie ten punkt do serca. Solidna  dawka świeżego powietrza sprawi, że każda komórka twojego ciała dotleni się, a tym samym będziesz mieć dobre samopoczucie, mięśnie będą sprawniejsze, cera lśniąca i sylwetka sprężysta.

Wiem, że to trudne: wyjść z ciepłego mieszkania, kiedy na zewnątrz jest wszystko, tylko nie zapraszająca do spacerów pogoda, ale przemóż się i idź, bo warto.

jak nie przytyc zima. moje 9 rad

5. Wysypiaj się.

Bez dobrego, zdrowego snu nie dasz rady z niczym !

W czasie snu odnawiają się wszystkie komórki  twojego  ciała, regeneruje się system kontrolujący przemianę materii, zwiększa się dopływ krwi do mięśni. Oszczędzając na śnie, skracasz sobie życie, serio.

Optymalnym rozwiązaniem byłoby kładzenie się w objęcia  Morfeusza przed 22. Od 22 do 2 w nocy sen jest najefektywniejszy.

Jak nie przytyć zimą

6. Suplementuj witaminę D3,

chyba, że masz szczęście od października do kwietnia korzystać ze słońca, ale to nie pod tą szerokością geograficzną. Braki witaminy D3 nie działają  korzystnie na twoją figurę. I zdrowie tak czy owak.

7.Nie rezygnuj ze sportu,

uprawiaj przynajmniej trzy razy w tygodniu. Znajdź coś, co ci sprawia przyjemność. Może kalistenika, może ćwiczenia essentrics z Mirandą Esmonde White, może joga?  Wszystkie są super, polecam ci gorąco. Trzy razy w tygodniu po pół godziny, to absolutne minimum.

Jak nie przytyć zimą

8. Pij zielone szejki, codziennie.

Zapewnią ci niesamowitą, mega wielką  porcję witamin, dadzą kopa energetycznego na cały dzień i przyspieszą metabolizm. Nie mówiąc o tym, że obdarzą piękną skórą, czyli krótko mówiąc, odejmą ci z dziesięć lat. (Oczywiście, jeśli już jesteś w takim wieku, kiedy ci na tym zależy).

Zielone szejki to mój sposób na zdrowie i urodę.

Piję je już trzeci rok i nigdy z nich nie zrezygnuję. Nie wyobrażam sobie bez nich dnia. Jeżeli nie jesz dużo warzyw, szejki uratują cię.

9. Unikaj jak ognia produktów przetworzonych.

Wiadomo. Produkty przetworzone, to nie jedzenie. To chemiczna papka zatruwająca twoje ciało.

Dziękuję i pozdrawiam Cię serdecznie – Agnieszka

A tu możesz przeczytać o zielonych szejkach

http://greenelka.com/dlaczego-zielone-smoothie/

 

 

 

15 thoughts on “Jak nie przytyć zimą. Moje 9 rad.

  1. Dodam moją osobistą radę jak nie przytyć zimą : bieganie. Najlepiej codziennie, ale co najmniej trzy razy na tydzień.
    Uprawiając dużo sportu można sobie nawet pozwolić na objadanie się na święta…

  2. Ja już w ramach przygotowań do zimy, ściągnęłam sobie parę filmików z ćwiczeniami essentrics – bardzo mi się to podoba i chyba coś dla mnie. Za to jestem Co ogromnie wdzięczna. Książkę też sobie kupię. Jeszcze tylko zielonym szejkom musze się przyjrzeć dokładniej. Pozdrawiam z – dziś deszczowej Wisły 🙂

    1. Gabrysiu, nawet nie wiesz, jak się cieszę. Trening opracowany przez Mirandę jest naprawdę bardzo, bardzo dobry i przede wszystkim jest dla każdego. Super, jeśli kupisz książkę, dowiesz się od podstaw , dlaczego tak jest. Trudno było mi w krótkim tekście zawrzeć tak bogatą treść. Ja uwielbiam te ćwiczenia.
      A szejki wygrzebałam z czeluści archiwum bloga i dzisiaj jeszcze będą na górze mojej strony.
      Pozdrowienia z deszczowej Golcowej do Wisły i fantastycznego urlopu Ci życzę

  3. a może tak coś więcej o tych zielonych szejkach z pozycji praktyka ??? 🙂 Proszę 😉 , może kilka prostych przepisów z niewyszukanych składników ? 🙂

    No i jak ja mam się podnieść z dołka , kiedy tu u Ciebie powiało zimą a ja jeszcze nie pogodziłam się z faktem , że jesień już za progiem… 🙂 A zima to pora ,której nie lubię . Ciągle chce mi się jeść, jest mi zimno i chce mi się spać … może ja powinnam jak niedźwiedzie zaszyć się w gawrze i przesypiać ją do wiosny . 😉

    1. Maju, proszę Cię bardzo. Wygrzebałam w archiwum mój stary post o szejkach, praktycznie. Jeszcze dzisiaj wskoczy na górę strony. Może się przyda.
      No tak, hi, hi, zima u mnie,ale nie spieszno mi wcale do niej. A wiesz, jak to wszystko zależy od punktu siedzenia.Moja sąsiadka twierdzi,że zima to najpiękniejsza pora roku..Bo… cały czas może siedzieć sobie w domu. A teraz powiem Ci kim są moi sąsiedzi. Rolnikami.
      Pozdrawiam Cie serdecznie

      1. Na miejscu Twojej sąsiadki też bym się cieszyła zimą, z tych samych co ona powodów 🙂 Znam to z dzieciństwa 😉

        Pozdrawiam i kolorowych snów życzę 🙂

  4. Ja od pewnego czasu stosuje metodę Japończyków – jem mniej. U nas to się chyba nazywa dieta ŻPM (żryj połowę mniej:) ) No i muszę więcej ruchu mieć. Te zielone szejki mnie także bardzo interesuję. I biegnę przeczytać, bo widziałam, że już są!

    1. Iwonko, to się zgadza. Mniejsze talerzyki i lepiej wybierać produkty pełnowartościowe, pisałam o tym niedawno, chodzi mi o listę ANDI. No i tak jest, ŻPM. A zielone szejki? Mogłabym napisać książkę o tym , jak mi pomogły. One dają takiego powera,że masz siłę i chęć góry przenosić. Tak jest przynajmniej u mnie.

  5. Ja zawsze miałam na odwrót, bo jak tyłam to… latem.
    Teraz mi się lekko przybrało na wadzę, ale to dlatego, że z racji osłabienia leżałam kilka dni, a apetyt miałam… niebywały 😉
    Ruch jest bardzo ważny… niezależnie od pory roku.
    Pozdrowionka serdeczne!

  6. Stawiam na te spacery i ruch, no i przydałoby się zerwać z czekoladą ! Uwielbiam Magdę Umer !!! Buziaki :))
    P.S. Chciałabym, chciała w zgodzie z naturą wszystko, ale nie jest łatwo.

  7. Ulko, wiem, ja też kocham czekoladę, niestety, to mi zostało z dawnych czasów. Staram się kupować surową. Jest droższa, ale przez to jem ” oszczędnie”. A Magda Umer jest jedyna , prawda? Pasuje do romantycznych natur…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *