Lifestyle, bo to ja

„Gra o tron”- czyli królowie umierają, a ja…

 

„Gra o tron „- czyli królowie umierają, a ja…

patrzę z fascynacją i zastanawiam się, co sprawiło, że choć nigdy nie lubiłam  filmów fantasy, gryzę palce z emocji  i czekam na każdy kolejny sezon tej serii.

Dlaczego „Gra o tron” jest tak intrygująca?

Ależ to  bardzo proste. Bo pokazuje nas , ludzi, prawdziwymi. Takimi, jakimi jesteśmy naprawdę.Bez szminki i uśmiechów na pokaz.

Fabuła jest prosta. Ale tylko na początku.

Oto mamy tajemniczą krainę Westeros, w której jest Siedem Królestw, a nad nimi panuje jeden władca. Właśnie ten, który zasiada na Żelaznym Tronie w Królewskiej Przystani.

Okrutny władca krainy , szalony tyran z rodu Targaryenów. zostaje zamordowany i tym samym zaczyna sie tytułowa Gra o Tron. Króla obaliła koalicja rodzin –  w tym kluczowych dla całościowego obrazu :  Starków z Winterfell i Lannisterów z Casterly Rock.

Dwoje dzieci Rhaegara Targaryena ocalało  Co prawda jedno z rodzeństwa wkrótce ginie, ale córka, piękna Daenerys , zwana Matką Smoków, walczy o odzyskanie władzy i korony.

Po krótkim i burzliwym związku z przywódcą koczowników Dothrakom, stopniowo zmienia sie i z bezwolnej uroczej dziewczyny staje się stanowczą i zdecydowaną władczynią wyzwolonych Miast Niewolników, po czym  z potężną armią , tysiącami okrętów i przede wszystkim niesamowitymi smokami wyrusza z powrotem do Westeros, aby tam zasiąść jako prawowita królowa na Żelaznym Tronie.

Daenerys jest na pewno jedną z najciekawszych postaci serii, a jej  siła, połączona z niezwykle oryginalną urodą, sprawia, że nie można przejść obok niej  obojętnie.

W szóstym sezonie serii jest już kompletnie ukształtowaną władczynią, zdolną porwać za sobą tłumy uwielbiających ją zwolenników. Można by powiedzieć, jak charyzmatyczny polityk, prawda? Niekoniecznie pozytywny.

No dobrze, to teraz rodziny. Dwie kluczowe, na których jak na filarach, opiera się cała misterna konstrukcja filmu.

Starkowie.

Mogliby być wzorem dla każdego, kto o idealnej rodzinie marzy.

Uczciwi, oddani sobie, honorowi, nie goniący za pieniędzmi i poklaskiem tego świata. Pilnują Królestwa od Północy, gdzie stoi tajemniczy Mur oddzielający żywych od umarłych i cywilizację od dzikich.

Lannisterowie

Ludzie o cechach potworów, bez skrupułów, zwyrodniali i bezwzględni.

Królowa Matka – Cersey Lannister zimny i okrutny gracz, pochłonieta walką o władzę i dla niej  zdolna poświęcić wszystko.

Jakby tego było mało, romansuje  z własnym bratem Jaime, który jednocześnie  staje się królobójcą. Wyrafinowanego  smaczku, makabrycznego i perwersyjnego dodaje sprawie fakt, że zamordowany król sadysta jest synem rodzeństwa.

Jednak prosty początek serii jest tylko wstępem do bardzo wielowątkowej fabuły, która rozwija się w wielu kierunkach i obrasta w nowe postacie.Nie sposób wszystkich wymienić.

W Grze o tron, przeciwnie  niż w  filmach tego typu, trup, który  ściele się gęsto,  nie oszczędza nikogo. Ani dobrych , ani złych. Dobrzy nie są nagrodzeni za swoją dobroć, a ci, którzy nią nie grzeszą , nie zawsze ponoszą karę.

Niekiedy śmierć jest bezsensowna , jak w przypadku Królowej Margaery Tyrell, która poślubia najpierw starszego syna sadystę Cersey i Jaimego, a następnie napędzana motorem chęci władzy – młodszego, który w sezonie szóstym popełnia samobójstwo, nie mogąc pogodzić się z bezwzględnością swojej szalonej matki.

I właśnie postać Cersey jest chyba najbardziej tragiczna, ponieważ wygrywając wszystko i dostając wreszcie wymarzoną koronę, co prawda  pozbywa się  wszystkich wrogów.

Ale  jednocześnie traci najmłodsze, ukochane dziecko, wszystkich przyjaciół i, co wydawałoby się do tej pory  niemożliwe – Jaimego, brata i kochanka jednocześnie.

Nie wiadomo jeszcze jaki los ją ostatecznie spotka.

Według przepowiedni zginie z ręki „braciszka”.

Ale jakiego ? Czy tego, który cały czas kochał ją ponad wszystko i pomimo wszystko ? Czy też  znienawidzonego przez nią i jednocześnie nienawidzącego ją karła, Tyriona ?

W miarę rozwoju fabuły, do akcji wchodzą postaci, do tej pory drugo, a nawet trzecioplanowe. Wchodzą do akcji i co więcej, nadają ton. I do tego niektóre , są sympatyczne.

To Jon Snow, ulubieniec wielu widzów, który niespodziewanie okazuje się ,co prawda bękartem jak do tej pory, ale nie Neda Starka, lecz siostry Neda i szalonego króla Rhaegara Targayena, ojca królowej Daenerys.

Dla mnie chyba największa niespodzianka w całym filmie.  Pogardzany przez wszystkich bękart zostaje Królem  Północy i może ma szansę na cos więcej ? Kto wie… Ja nie miałabym nic przeciwko temu.

To także gruby, nieporadny Sam, który okazuje się niespodziewanie silnym i odważnym człowiekiem, walczącym dla ukochanej i jej dziecka.

To karzeł Tyrion, wyśmiewany i pogardzany. Zostaje namiestnikiem królowej Daenerys.

A więc królowie umierają, a maluczcy stają się ważni i dostają szansę wpływać na losy i kształt świata.

I to jest najbardziej optymistyczna strona Gry o Tron. Niestety akurat ta  jest jednocześnie najbardziej nierealistyczna.

Choć dobrze byłoby, gdyby taka była nasza rzeczywistość, prawda? Bo przecież niekoniecznie królowie muszą umierać, ale gdyby tak czasami dobrowolnie odkleili się od swoich żelaznych tronów, świat byłby lepszy…

pozdrawiam – Agnieszka

Na pewno zaciekawi Cię to:

http://greenelka.com/piekne-sceny-milosne-filmach-moi-faworyci/

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3 thoughts on “„Gra o tron”- czyli królowie umierają, a ja…

  1. Super tekst, Agnieszko! Tak samo jak ty, kocham GoT. Przeczytałem w pośpiechu, bo jestem w drodze, ale jutro odpiszę w wersji dłuższej.

    Pozdrawiam,
    ożywiony szwendacz

  2. A ja jeszcze nie czytałam ani nie oglądałam Gry o Tron, ale po tym zachęcającym tekście chyba się zabiorę za to…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *