Dlaczego zasada „można jeść wszystko, ale z umiarem”, to droga donikąd

Please follow and like us:
20

Cukier szkodzi. Mięso to już w ogóle. Białe buleczki nie powinny stać w śniadaniowym koszyczku. Kiedy tylko o czymś takim napomykam, też tu, na blogu, słyszę takie oto odpowiedzi:

-wszystko jest dla ludzi, 

-na coś w końcu trzeba umrzeć, 

 -nie można sobie wszystkiego odmawiać,

-i tak wszyscy umrzemy.

I argument koronny: można jeść wszystko, ale z umiarem.

Jasne, wszyscy kiedyś umrzemy, ale czy nie lepiej do końca być zdrowym? 

Znane jest powiedzenie Hipokratesa ” niech pożywienie będzie  lekarstwem, a lekarstwo pozywieniem”.

Znane , ale co z tego ?

Współczesny człowiek zamiast słuchać ojca medycyny, zajada się truciznami. No, w najgorszym razie rozgrzesza się:  ” ale o co biega, ja przecież jem zdrowo, co prawda pozwalam sobie na to i tamto, ale wszystko z umiarem”.

I dlatego do pewnego czasu wszystko jakoś się kręci, bo młody organizm znosi wszystko cierpliwie, ale w miarę upływu czasu, a  i to wcale nie tak późno, bo około 40 – tki zaczyna być wszystko umiarkowane. Przede wszystkim umiarkowane zdrowie.

A kiedy taki delikwent wreszcie stanie przed lekarzem, bo wcześniej czy później tak wszystko się kończy, słyszy od niego, że musi brać tabletki do końca życia, bo wątroba niestety już nie taka, bo serduszko jakby słabsze, a stawy w kolankach, no cóż – wiek po prostu.

Trzeba się z tym pogodzić. dzisiaj dzieje się to coraz wcześniej, bo już  młodzi ludzie, ba, dzieci cieszą się tylko umiarkowanym zdrowiem. Zresztą lekarze sami są  umiarkowanie zdrowi, z nawet gorzej. Zgodnie z zasadą  że szewc bez butów chodzi.

Znam lekarza, który ma taka nadwagę, wcale już nie umiarkowaną, że ledwo jest w stanie wytrzymać za biurkiem i kiedy wchodzi pacjent, podrywa głowę , bo właściwie ma tylko ochote spać, a do samochodu wchodzi z trudem. Czy poszłabym po poradę do takiego lekarza? Nigdy.

Rozmawiałąm ostatnio ze znajomym i jak zwykle po pytaniu o zdrowie, dostałam standardową odpowiedź : a kto tam dzisiaj jest zdrowy…

Nie powiem, że padłam, bo tak było za pierwszym razem, kiedy coś takiego usłyszałam. Teraz już się przyzwyczaiłam. Kiedyś w wiosce była jedna osoba chora na raka, dzisiaj prawie  każda rodzina ma co najmniej jeden przypadek. Albo cukrzycy. Albo zawału. Albo niewydolności serca. Albo zapalenia stawów.

 Bo zasada ” wszystko, aby z umiarem”. nie działa. To droga donikąd.

Jedzenie cukru pod każdą postacią, białej mąki, nabiału, mięsa z przemysłowej hodowli jest wcześniej czy później zabójcze.

dlaczego zasada: mozna jeść wszystko, ale z umiarem to droga donikąd

I nic tu umiar nie pomoże.

Umiar jedynie  daje zludzenie, że wszystko jest w porządku. A wiesz dlaczego? Przyczyna jest prosta. Gdyby skutki pokazały się natychmiast, jasne, że człowiek odrzuciłby takie żarcie. Raz by ci wystarczyło. W akcji byłby strach.

Ale to działa inaczej.

Podstępnie, cicho i długo falowo.

To nie jest tak, że staniesz się chory po zjedzeniu schabowego. Oczywiście, że nie.

dlaczego zasada"wszystko mozna jescale z umiarem

Tylko ze mną by tak było, ale ja jestem innym przypadkiem, bo ja już od dawna uwolniłąm się od chęci jedzenia tego, co szkodzi. Nie lubię zatruwać mojego ciała, bo je szanuję i chciałabym żeby mnie niosło przez życie w zdrowiu, do końca.

No, ale przecietny zjadacz schabowego nie  zachoruje od razu.

Bo jego ciało już się przyzwyczaiło, że musi godzinami męczyć się z trawieniem tego, co w nie wrzucono. Ale do czasu. Bo dopóty dzban wode nosi, dopóki sie ucho nie urwie. Albo może wolisz : ziarnko do ziarnka… 

Tak właśnie jest.

W którymś momencie jakiś organ w twoim ciele mówi : mam dość i zaczyna strajkować.

Wtedy zaczyna się powolny zjazd. I chodzenie od lekarza do lekarza. A oni i tak cię nie uzdrowią, bo mają w swoich kuferkach mało narzędzi. Tylko tabletki, ewentualnie moga coś wyciąć, tam nasztukować. Jak będzie rak, to zaserwują chemię, albo naświetlanie. Ale na pewno nie powiedzą ci, że masz wreszcie zacząć swój organizm przestać systematycznie podtruwać. Lekarze holistyczni, tacy, którzy coś takiego mówią, sa wyśmiewani.  

Wracając do umiaru. Nie ma czegoś takiego.

Bo tak w ogóle każdy to widzi inaczej. Co to jest ten umiar?

Czy jeżeli raz w tygodniu zjem na śniadanie białe, chrupiące bułeczki, to zachowuję umiar?

 dlaczego zasada :mozna jesc wszystko,ale z umiarem

A jeśli do tego w sobotę wieczorkiem wtrząchnę paczkę czipsów na imprezie, albo na sofie podczas oglądania filmu, to jest ten umiar czy nie? No, a jeżeli rano, wiadomo, nie ma czasu, w biegu zjem kanapkę z puszystym serkiem, to z umiarem to jest czy nie?

Tak, umiar, tyle, że to jest pułapka.

Bo każda rzecz, która nie  stworzyła  natura, czyli  jest przetworzona i ulepszona różnymi dodatkami, działa na szkodę. Wcześniej czy póżniej. Nieważne czy wsuwasz je z umiarem czy bez.

Nie nabawisz się wysokiego  ciśnienia w jeden wieczór. Rak też rozwija się całymi latami. I początkowo, kiedy jesteś pacholęciem brykającym jeszcze, czujesz się świetnie, ale właśnie tylko do czasu.  

Dlatego zasada umiaru nie działa, a raczej jest drogą doniką, a właściwie do lekarza. I nie ma żadnego wyjątku. Gdyby to ludzie zrozumieli, o ile uboższe byłyby koncerny big farmy. 

Bo tak naprawdę nie ma żadnych cudownych pigułek, żadnych wspaniałych diet.

Jest tylko jeden sposób na zdrowie.

Zacząć karmić swój organizm nieprzetworzonym jedzeniem, w którym na pierwszym miejscu stoją warzywa. To po prostu dieta wysokowarzywna. Na drugim miejscu są owoce. Cudowne, pełne witamin i odżywcze. To podstawa. Tego powinno być najwięcej. w codziennym jadłospisie.

Codziennie pół kilo warzyw.

Jeżeli są jakieś problemy z jelitami, dr Dabrowska radzi pić soki warzywne, albo warzywa gotować. Nie słyszałam nigdy o chorobie, w której zaszkodziłby sok warzywny. Wręcz przeciwnie, sok z marchewki jest stałym komponentem na przykład słynnej antyrakowej terapii Gersona.

Warto zopatrzeć sie w wyciskarkę wolnoobrotową, nie sokowirówkę, ale wyciskarkę. i codziennie wyciskać soki. Naprawdę polecam z całego serca. Wraca energia, mija zmęczenie, pieknieje cera i błyszczą włosy. Masz ochote na życie. 

Świeżo wyciskane soki warzywne są niezawodnym  kołem ratunkowym  

Rano, zamiast kawy wypij sok. Możesz przygotować poprzedniego dnia wieczorem i doprawic cytryna, aby zapobiec procesowi utleniania. Taki sok to bomba witamin na cały dzień. 

dlaczego zasada'można jeść wszystko ale z umiarem

 To naprawdę działa. Wiem to po sobie. Ja też kiedyś  jadłam wszystko, ale z umiarem. I byłam umiarkowanie zdrowa, a później już powoli umiarkowanie chora. Gdybym nie opamiętała się w porę, byłabym dzisiaj naprawdę chora. 

A ja nie chcę, żeby big farma tuczyła się na moim nieszczęściu. Wolę być naprawdę zdrowa, zadowolona, pełna energii i ochoty do zycia. I prawdę mówiąc mam to w kokardzie, co sobie inni  o mnie myślą. 

Naturalne jedzenie, pełne składników odżywczych, takie, jak Natura dla nas przewidziała, jest najlepsze. Człowiek nie może poprawić tego, co doskonałe. I nie musi. Bo po co ?

Czy czereśnie można ulepszyć ? Czy jeżeli jabłko otoczysz mąką i nadziejesz dżemem z cukrem, to to jabłko będzie zdrowe dla ludzi? 

Dlatego, jeśli zależy ci na zdrowiu, nie wybieraj drogi na pół gwizdka.

Warto zaangażowac się naprawdę.

Bo chociaż wszystko jest dla ludzi, ale wcale nie wszystko jest dla ludzi dobre. Wręcz przeciwnie. Bo i choroby i zdrowie są dla ludzi. Ale przecież lepiej mieć tylko to drugie.  

Każda kropla drąży skałę.

To działa w obydwie strony.

Bedziesz  karmić swoje ciało niezdroym, przetworzonym jedzeniem, przyjdzie zdrowie. Będziesz wrzucać w siebie śmieci, nawet z umiarem, dostaniesz prędzej czy później słony rachunek. Właściwie prędzej. Dobrze, że człowiek ma wybór.

Zawsze.

Pozdrowienia – Agnieszka

 

 

 

 

(Visited 346 times, 1 visits today)
Please follow and like us:
20

(28) Comments

  1. Ja tam wolę wszystkiego po trochu, czasem też pierogi czy nawet frytki, a nawet żeberka. Zdrowa karma czasami i mi bokiem wychodzi 😉 Pozdrawiam serdecznie 🙂

    1. Kochana,każdy może na szczęście jeść jak uważa. Ja tylko pokazuję konsekwencje kążdego modelu.No, tak jest po prostu.
      A pierogi moga być też zdrowe, zależy z czego sie je zrobi i co maja w środku:)

  2. Oczywiście, jem smażone placki ziemniaczane, mięsa bez panierki, drożdżowe, czyli to wszystko, co sama zrobię. Ważne, że nie jest przetworzone. Z racji uchyłków nie mogę jeść zdrowiutkich ziarenek, chleba na zakwasie i surowych warzyw. Dieta powinna być dostosowana do schorzeń.
    Serdecznie pozdrawiam

    1. Ultro kochana, super oczywiście, że wszystko sama przyrządzasz, bo tak też robili nasi rodzice i dziadkowie i nie było tyle choróbsk paskudnych co dzisiaj. Jeśli mogłabym coś dodac, to moż etylko to, że smażenie jest niezdrowe, lepiej piec.
      Pzdr cieplutkie 🙂

  3. Agnieszko, pewnie masz rację, skoro znalazłaś na siebie sposób, widocznie na Ciebie to działa. Znam jednak osoby zdrowe po 90-ce, które jedzą i piją wszystko(może oprócz coli i czipsów) i takie, które jadły zdrowo i zdrowo żyły, a odeszły nagle. Geny to chyba kluczowa sprawa i brak schorzeń ukrytych, dziś małe dzieci mają nowotwory, a jeszcze nie zdążyły niezdrowo żyć…
    Odżywianie się samymi warzywami i owocami nie jest dla każdego, niestety…ale na pewno nie powinniśmy szkodzić sobie świadomie, skoro o szkodliwości wielu pokarmów już wiemy więcej.

  4. Joasiu, ależ ja nigdzie nie napisałam, że nalezy sie odzywiać samymi warzywami i owocami , ja napisałam, że to musi byc podstawa, tego musi byc najwiecej , plus produkty naturalne, nieprzetworzone. Owszem, jest post dr Ewy Dąbrowskiej , inaczej zwany postem Daniela, gdzie się je tylko warzywa i kilka rodzajów owocówale, on nie może trwac dłużej niż 6 tygodni. Co do genów, dzisiaj wiemy już, że odgrywaja owszem, ale nie tak duza rolę jaka im przypisywano. I nawet najlepsze geny można ” zepsuć”, a te złe naprawić. Właśnie sposobem zycia. Co do dzieci, niestety widze czym mamy je dzisiaj karmią. Soczki, deserki , bułeczki, w ten sposób rosna chorzy dorośli. I Oczywiście sa ludzie 90 letni, którzy nigdy nie chorowali, a odżywiali się niezdrowo. Ale to sa niestety wyjątki , to własnie te przykłady dobrych , bardzo dobrych genów. Bardzo rzadkie.
    Pozdrowionka

  5. Jak ja się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga i na tak świadomą osobę, jak Ty. Piszesz dokładnie o tym, co siedzi i w mojej głowie. Jest mi ogromnie smutno, że ludzie nie chcą słuchać mądrych rzeczy i niczego zmieniać w swoim podejściu i do odżywiania i do całego życia. Ja od dawna interesowałam się naturalnymi metodami leczenia. Nigdy nie wierzyłam w tabletki. Wiem, że warzywa i owoce to potęga. Wiadomo, że są zdrowe, ale dlaczego aż tak bardzo? Kiedy zaczęłam to rozkminiać trafiłam na zele flavon, które zawojowały mnie i całą moją rodzinę. Z radością obserwujemy, jak powoli zaczynają się eliminować skutki wieloletnich zaniedbań w odżywianiu. Wcale nie jest powiedziane, że każdy w pewnym wieku musi mieć problemy z ciśnieniem, cukrzycą, cholesterolem itd. Ojeju, ale się rozgadałam, ale ten temat tak mnie fascynuje, że mogę mówić o tym godzinami. Z radością będę do Ciebie zaglądać i dowiadywać czegoś nowego lub potwierdzać to, co już wiem. Jeżeli będziesz miała ochotę, to zajrzyj do mnie. https://zdrowiewmodnymstylu.blogspot.com/
    Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

    1. Bożenko, dziękuję Ci bardzo za miłe słowa i uznanie. To tak jest, że kiedy człowiekowi uda się w naturalny sposób odzyskac zdrowie, to chciałby się tym podzielić z całym swiatem i dziwi się, że inni widza to inaczej. No, ale tak juz jest , trudno,cieszmy się, ze nas jest więcej i więcej.
      O flavonie słyszałam, to dobra sprawa.
      Pzdr cieplutkie:)

  6. Masz rację odnośnie genów. Wcale nie musimy uruchamiać chorób genetycznych. Bardzo wiele zależy od nas samych. A przecież udowodniono naukowo, że odpowiednio odżywiane komórki działają pełne energii i nie wytwarzają odpadów chorobotwórczych. Poza tym składniki pokarmowe mają wpływ na nasze geny.

    1. Jasne Bożenko, zgadzam się w całej rozciągłości 🙂

  7. „Nie słyszałam nigdy o chorobie, w której zaszkodziłby sok warzywny.” To, że nie słyszałaś, to nie znaczy, że nie ma takich chorób. przykładów jest wiele. Chociażby sok ze świeżej marchwi zawiera dużo witaminy A, która jeśli jest w nadmiarze jest kumulowana jest w wątrobie.

    1. To nieprawda. Sok z marchwi nie niszczy wątroby, a wręcz przeciwnie – oczyszcza ją. Co do jego wspaniałych właściwości, polecam Ci historię Ann Cameron, kobiety, która właśnie piciem soku z marchwi wyleczyła się z raka z przerzutami. To właśnie sok z marchwi jest podstawą terapii sokami Gersona , najbardziej znanej naturalnej i bardzo skutecznej terapii antyrakowej. Dr Norman Walker, pionier leczenia sokami , (sam wyleczył się z raka pijac olbrzymie ilości soku z marchwi), powiedział, że ten żółty albo pomarańczowy kolor, który dostaje się po piciu soku z marchewki, spowodowany jest oczyszczaniem się organizmu z toksyn i może pojawiac sie w wyniku dużego jego zanieczyszczenia. Po jakimś czasie to znika i skóra nabiera lekko opalonego odcienia. Wiem, bo sama piję sok z marchwi cały czas, łaczę go z zielonymi liśćmi ( zawsze) i na przykład z jabłuszkiem. A poza tym takie olbrzymie ilości soku z marchwi pije się w celach leczniczych, a zdrowemu człowiekowi z zupełności wystarcza 1 szklanka soku dziennie. Przedawkowanie witamin , zwłaszcza witaminy A jest możliwe w przypadku suplementów, ale nie zdrowej, naturalnej zywności. Co do wątroby i wit. A z soku marchewkowego, to właśnie on rewelacyjnie sobie radzi z rozkładaniem toksyn zawartych w wątrobie. Jeżeli pije się jego duże ilości, a organizm jest mocno zanieczyszczony, to wątroba uwalnia toksyny do krwiobiegu, z pomoca przychodzi uklad limfatyczny i toksyny wydalane sa przez skórę, stąd jej początkowe zabarwienie. Zresztą nawiasem mówiąc, co to znaczy nadmiar? Duże ilosći soku z marchewki zalecane sa w ciężkich stanach chorobowych, a dla zdrowego czlowieka wystarczy jedna szklanka dziennie. I w ten sposób nie ma braku wit A., za to sa wspaniałe profity w postaci pięknej skory, zdrowego serca, lśniących włosów itd.
      Pozdrawiam serdecznie
      Tutaj link do historii Ann
      https://www.chrisbeatcancer.com/ann-cameron-cured-her-cancer-with-carrot-juice/

  8. O, spadłaś mi z nieba z tym wpisem, bo własnie próbuję u siebie zdiagnozować, jaki problem gastryczny nie daje mi ostatnio normalnie funkcjonować. Jem zdrowo, tak mi się przynajmniej wydaje, ale przyjrzę się temu jeszcze raz.

    1. Karolinko, bo niestety tak jest, że człowiek nie zastanawia się dopóki wszystko jest ok. Wszyscy tacy jesteśmy, ja też tak miałam. Człowiek sobie myśli, że szkodliwe jedzenie to takie, które mu bezpośrednio zaszkodzi , zaraz po posiłku. Dlatego jest to takie groźne. Spróbuj coś zmienić może zajrzyj do którejś z książek, które pokazałam w moim tekście, mnie one poprowadziły i polecam bardzo gorąco.
      Pzdr cieplutkie:)

  9. Masz rację! A tle osób twierdzi, że można jeść wszystko.. Szkoda, że wcale tak nie jest. A dzisiaj robię kolejny sok – z marchewek i buraków. 🙂
    Pozdrawiam. 🙂

    1. Martynko, sok z buraków i marchewki jest super 🙂

  10. Tak sobie myślę, że teraz w gąszczu tych wszystkich „sposobów żywienia” człowiek może czuć się lekko zagubiony. Ja słucham swojego ciała i dobrze na tym wychodzę. A teraz prażę jabłka – idealne do kaszy jaglanej czy owsianki. 😀
    pozdrawiam serdecznie znad filiżanki kawy:)

  11. Agnieszko, jabłuszka prażone sa super 🙂

  12. Agnieszko, wiem że jesteś świadomą osobą, jednak nie wszyscy są i prosze cię, nie pisz, że ktoś wyleczył się z raka z przerzutami, pijąc sok z marchwi. To nie może być prawda, nawet jeśli piszę to ktoś w książce. W dodatku to woda na młyn wszystkich szukających drogi na skróty w leczeniu różnych przypadłości, także nowotworów.
    Ja stoję na stanowisku, że umiar jest najlepszym doradcą, jak również słuchane swego organizmu. Nic na siłę, to z pewnością w niczym nam nie pomoże.

  13. A tu akurat sie mylisz. Historia Ann Cameron jest znana i potwierdzona, to nie jest żaden wymysł. Zreszta jest przecież wiele udokumentowanych przypadków wyleczenia z chorób uznanych za nieuleczalne innymi metodami niz proponuje medycyna konwencjonalna., to żadna tajemnica. Problemem jest, że ta medycyna nie dopuszcza żadnych innych terapii, oprócz swoich, a niestety nie jest wszechmocna, a raczej wręcz przeciwnie, przynajmniej w przypadku chorób przewlekłych stoi w miejscu. Dlatego dobrze by było, gdyby obie medycyny, naturalna i klasyczna ze soba współpracowały. Byłoby to z wielkim pożytkiem dla chorych ludzi. Zwłaszcza w Polsce jest to obwarowane ograniczeniami, a tymczasem pacjent powinien mieć możliwość współpracowania z lekarzem w kwestii terapii, a nie być traktowany jak osioł, który ma tylko posłusznie łykać papke przygotowana mu przez boga w białym fartuchu. I nie chodzi o to, że ludzie chcą iść na skróty, nie, ludzie są zrozpaczeni sposobem w jaki sa traktowani przez lekarzy i mała skutecznością i szukają pomocy gdzie indziej, kiedy od lekarzy słysza, że nie ma dla nich ratunku. Albo nie chcą byc wyłacznie faszerowani tabletkami.
    Buziaki 🙂

    1. Iwona Kmita says:

      Ja to widzę inaczej – częściej słyszę, że znachorzy i inni „leczący” zabraniaja kontynuowania konwencjonalnego leczenia, twierdząc że to trucizna i zabija. Więc raczej tu współpracy nie widzę. Lekarze, jeśli zabraniają, to właśnie z tego powodu, że ludzie pod wpływem znachorów odchodzą od ustalonej terapii, a efekty są niestety bardziej znane niż wyleczenie sokiem z marchwi (nigdy w to nie uwierzę). Dość wspomnieć dziewczynkę zagłodzoną w imię leczenia przez pseudo specjalistę. W tej kwestii jestem bardzo niereformowalna i konsekwentna. Na słowa trzeba uważać, bo ludzie zdesperowani są gotowi na wszystko.

      1. Na szczescie każdy może mieć własne zdanie.A jeśli chodzi o zdesperowanych ludzi, o których mówisz, to jeśli medycyna szkolna rozkłada ręce, to co lepiej się położyć i czekać aż przyjdzie kostucha?Ja nie mowie o znachorach. Słyszałaś może o medycynie Sw. Hildegardy z Bingen? Wiesz, że w Niemczech jest to uznane i w ten sposób leczą lekarze, są nawet 3 letnie studia medycyny SW. Hildegardy? I w dodatku z wielkimi sukcesami leczą. Uznana jest też np. homeopatia. Koszty również pokrywa kasa.A wiesz, że są tam też lekarze, którzy oficjalnie bez żadnych zakazów leczą dużymi dawkami witamin? W Polsce nie do pomyślenia. Nie, żebym jakoś broniła lekarzy niemieckich, bo są tak samo aroganccy w większości jak polscy i nastawieni na zysk, ale jest tam mimo wszystko więcej wolnosci, jeśli chodzi o sposoby leczenia

  14. Ja też już nie działam „umiarkowanie” i widzę pierwsze efekty. Podpowiedz jeszcze jak przekonać do tego nie-umiarkowania najbliższą osobę cierpiącą na chorobę jelit (colitis ulcerosa)?

  15. Ja sie w temat nie wgłebiałam, ale może zajrzysz tutaj?
    https://www.livestrong.com/article/429217-juicing-for-ulcerative-colitis/
    Cieszę się, że nas ” nieumiarkowanych” jest coraz więcej 🙂

  16. Dobrze opisałaś cały proces żywności.
    Ale nie każdego jest stać ,zajadać ekologiczną żywność,ekologiczne mięsko ,soki….Czy inne wegetariańskie produkty.Jednak to co zdrowe w dzisiejszych czasach zjadamy ,to kosztuje o wiele więcej.Każdy na swoją kieszeń ,stara się żyć na tyle ,by nie chodzić głodnym,i mieć coś w lodówce.Nawet jak wie o tym ,że je niezdrowo.W moim domu jest podział w żywności..Córka wegetarianką jest,ja w połowie drogi ,jem chude pieczone mięsko własnej roboty,zamiast szynek..bo lubię..Nie jem tłustych rzeczy…Natomiast mąż uwielbia salcesony,pasztetowe,boczki,tłuste rybki…No i co ja mam począć?☺☺Wiem ,że można by ulepszyć dla zdrowia produkty…Ale chyba już tak pozostanie..Trudno. Miłego piąteczku♥

  17. Danusiu, ja nie jem produktów zwierzęcych , żadnych i czuje się doskonale. Od kiedy tak się żywię, nie mam zadnych problemów zdrowotnych To nie znaczy, że każdy tak ma robić, bo to moje zdanie. Ale przez to, że nie jem tych rzeczy, mogę spokojnie kupić lepsze organiczne produkty roślinne. Więc w żadnym wypadku nie jest to drogie, a na pewno nie droższe niż jedzenie tradycyjne. Ja nie jem też żadnych przetworzonych produktów wegetariańskich, typu parówki, sery i pasztety, bo to rzeczywiscie jest drogie i w większości napakowane róznymi dziwnymi składnikami. jem tylko wszystko co nieprzetworzone , ewentualnie produkty najwyżej dwuskładnikowe , tzn np. makaron z soczewicy, który składa się z soczewicy i wody. No, albo robię sama. To wszystko jest bardzo proste i wcale nie drogie. Dieta wegetarianska może być zdrowa, albo i nie. Można byc wegetarianką i jeść czipsy.
    Pozdrowienia Danusiu, wszystkiego dobrego w Nowym Roku 🙂

  18. Dziekuję Greenelko. Wszystko sie zgadza☺Trzeba jednak zacząć od siebie i przemyśleć ,co jest dobre,a co nie.I chyba mieć postanowienie mocne ,by zrobić coś dla siebie .Bo chyba jesteśmy troszkę leniwi ,jednak niektóre produkty potrzebują więcej czasu na przygotowanie..I jak ktoś nie ma siły na wymyślanie potraw,to sięga po najszybsze składniki.Może się mylę..Miłego dnia.

    1. Gdybyś widziałą jak ja prosto jem, nie cierpię długo siedzieć w kuchni. Co do wygody, zgoda, tyle jest kuszących gotowych produktów, ale w końcowym efekcie to się nie opłaca.
      Pozdrowionka:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

×

Polub Greenelkę na Facebooku

Jeżeli podoba Ci się to co piszę, poślij to dalej, ok?