Książki warte mszy

A może zamknąć te księgarnie ?

A może zamknąć te księgarnie?

Bo właściwie do czego są potrzebne ?

I  nie stawiam tej tezy z rozgoryczeniem. Raczej z filozoficznym spokojem. Minęły czasy, kiedy się oburzałam.

Zastanawiam się, jak można nie lubić książek? Jak w ogóle można nie czytać?

Można. Przecież widać gołym okiem, że można.

a może by zamknac te ksiegarnie

Biblioteka Narodowa opracowała raport czytelnictwa w Polsce za 2015.

Jest przerażający.

Aż 63% moich rodaków nie przeczytało w ciągu roku żadnej książki!  Żadnej, ani jednej!

I wiecie co?

Właściwie, co z tego?  Może tak po prostu musi być? Po co być śmiesznym, staroświeckim i tracić czas? Przecież jest tyle innych fajnych zajęć.

Scena numer 1

Miłe spotkanie grillowe  wśród bardzo miłych ludzi.

Trzy małżeństwa przyprowadziły swoje dzieci. Przedział wiekowy od 7 do 12 lat.

Żadne z nich nie bawi się w ogrodzie, nie goni, nie hasa wesoło jak koniki polne. Nie, wszystkie siedzą przy jednym stole z dorosłymi i nadstawionymi uszami łowią, co mamy do  powiedzenia. Wszystkie , najbardziej trudne i kontrowersyjne, ale najczęściej głupie  tematy są bardziej atrakcyjne niż huśtawki w pobliżu.

Każda z główek pochylona nad tabletem albo smartfonem.

Paluszki biegną szybko, bardzo szybko po monitorze.

Scena numer 2.

Przed dwoma laty pożyczyłam znajomej książkę.

Przy każdej okazji pytałam czy się podobała. I za każdym razem słyszałam te same słowa

– Jeszcze nie zdążyłam, wiesz, tyle różnych spraw, mąż, problemy z dziećmi, teściowa chora,  gdzież bym do tego miała czas na książki!

Po roku miałam dość.

-Nie przeczytałaś jeszcze? To oddaj mi, bo wiesz, ja z chęcią przeczytam jeszcze raz.

Koleżanka otworzyła szufladę i z samego dna wyjęła moją książkę. Cały rok tam przeleżała, przykryta papierami.

Ona nawet do niej nie zajrzała !

Nie, oszczędzę wam sceny numer 3.

a moze by zamknac te ksiegarnie?

Oczywiście mola książkowego, takiego jak ja, boli i przeraża wizja świata, w którym książka staje się nikomu niepotrzebnym pariasem.

Kiedy chodziłam do szkoły, czytanie było modne.

Serio.

Książka była artykułem luksusowym. Księgarnie świeciły pustkami jak wszystkie inne sklepy, więc, jeśli ktoś miał tam znajomości, był królem. Pamiętam  jak cała klasa czytała po kolei „Pogodę dla bogaczy”. Albo „Mikołajka”. Albo „Kobietę z wydm”.

Jeden egzemplarz przechodził z rąk do rąk. I do tego jeszcze o książkach rozmawialiśmy.

Serio!

Tak, ale to było kiedyś i się skończyło. I chyba trzeba się z tym pogodzić..

Nie ma co się pieklić i przeklinać, bo może po prostu tak musi być ? Może książki są już niepotrzebne ?

I mole książkowe są śmieszne, powoli wymieramy jak dinozaury.

Może nawet kiedyś będzie dla nas skansen?

Skansen, gdzie dzieci będą przychodzić i pytać  rodziców co to jest, takie śmieszne, co ma tyle stron.

-Mamusiu, a ty kiedyś czytałaś?

Tak synku,choć księgarni już nie pamiętam. Ale  kiedyś, kiedy byłam mała, babcia czytała mi wieczorami. I wiesz, to było takie piękne…

Pamiętam nawet tytuł: „Mały książę”. O chłopcu, który mieszkał samotnie na malutkiej planecie i miał do towarzystwa tylko jedną różę z czterema kolcami. Nie, oczywiście nie mam tej książki.  Nie wiem skąd babcia je miała ale ona zawsze była trochę dziwna, wiesz ci ludzie  starej daty lubili takie dziwactwa. Twoja babcia upierała się przy tym, że babcie są od tego, aby czytać swoim wnukom. Dlaczego ja ci nigdy nie czytałam? Ach, przestań, idziemy do galerii, kupimy sobie coś fajnego.

A jednak

kochana książko, zostań. Zostań z nami.

Choć często mamy dla ciebie tylko słowa pogardy. Choć wyśmiewamy cię i nie mamy dla ciebie czasu. Zostań. Bo świat beż ciebie będzie pusty.

Jeśli tekst ci sie spodobał, może zajrzysz też tutaj:

http://greenelka.com/dlaczego-warto-czytac-dzieciom/

pozdrawiam

Agnieszka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *