Książki warte mszy

6 książek na zimowe wieczory i rok 2114

6 książek na zimowe wieczory i rok 2114

W 2014 roku , w regionie Nordmarka należącym do Oslo, zasadzono tysiąc świerków. Powoli rośnie więc tam śliczny las i będzie rósł jeszcze 97 lat.

 Kiedy zaś one upłyną, należy mieć nadzieję, że bez większych perturbacji, choć znając ludzką naturę rzecz to bardzo niepewna, drzewa zostaną ścięte.

7 ksiazek na zimowe wieczory

Nikogo z czytających te słowa już na świecie nie będzie, nie będzie też ich dzieci, no, może wnuki i prawnuki się załapią na tę datę.

Z tych drzew powstanie papier, a z niego nakład wyjątkowej książki.

Książki, której  nigdy nie przeczytasz.

Ale to książka nie dla ciebie i nie dla mnie. Tylko dla tych, co przyjdą po nas. Pewnie, że mi  z tego powodu smutno, ale to własnie jest taka rzecz, na którą nic nie można poradzić.

6 ksiązek na zimowe wieczory

Do napisania tej niezwykłej książki zaproszono stu pisarzy.

Oczywiście w pewnym momencie będą to ludzie, którzy dopiero pisarzami zostaną, a niektórzy dopiero się urodzą.

Każdego roku aż do 2114 będzie dołączał jeden pisarz , który może napisać tylko jeden tekst. Długość i tematyka jest bez znaczenia.

Każdy manuskrypt będzie przechowywany w specjalnym pomieszczeniu w bibliotece publicznej w Oslo, a w roku 2114 wszystkie zostaną zebrane w antologię i wydrukowane na papierze z drzew posadzonych sto lat wcześniej.

Autorką projektu jest szkocka artystka Katie Paterson, a pisarze , którzy do tej pory zostali zaproszeni do współpracy to: David Mitchell, Margaret Atwood, Sjón i Elif Shafak.

Mam jeszcze czas i może dołączę do szacownego grona ( uśmieszek, bo dlaczego nie).

To wszystko jest więc swoistym listem w butelce, tyle, że nie będzie błąkania się po wodach oceanów i może to dobrze. Nigdy to przecież nie wiadomo, czy pakunek taki nie wpadłby do jakiegoś brudnego bajora, no, a poza tym jak wielka musiałby być to butla?

 Future Library, czyli Biblioteka Przyszłości rośnie więc sobie spokojnie w norweskich lasach i tak będzie jeszcze prawie całe stulecie.

A tymczasem w roku pańskim 2017, wielkimi krokami zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, nie mówiąc o tym, że zima z pewnością dopiero się rozkręci, a z nią długie wieczory.

Czy na smutki i brak słońca najlepszym antidotum nie jest książka?

Na moim stoliczku czeka  kilka takich, które mają za zadanie umilić mi ten czas.

Oto one.

6 książek na zimowe wieczory

1. Cztery rzęsy nietoperza – Hanna Kowalewska

cztery rzesy nietoperza

Kontynuacja bestsellerowego cyklu o Zawrociu. Czekałam na tę część ponad pięć lat. Kto czytał poprzednie, rozumie moją tęsknotę i radość, że to wreszcie. Kto nie zna, zachęcam do lektury poprzednich części.

Oto Matylda, młoda kobieta, odziedziczyła po babce, którą widziała tylko jeden raz w życiu Zawrocie, czyli dom wraz z łąkami, parkiem, rzeką i ogrodem. Wraz z majątkiem dostaje w spadku masę tajemnic rodzinnych i nierozwiązanych przez lata problemów. Pisałam już o tym cyklu tutaj, więc tylko nadmieniam.

Jestem w trakcie lektury, ale i ten tom do tej pory mnie nie zawiódł, więc polecam ci z czystym sercem.

Smakowita literacka uczta.

Książki napisane pięknym językiem, trzymają w napięciu i nie pozwalają odłożyć do ostatniej strony.

2. Milczenie jest srebrem –  Ryszard Świrlej

6 ksiazek na zimowe wieczory

Kolejna powieść twórcy nowego gatunku literackiego  –  „kryminału neomilicyjnego”.

Szczególna gratka dla Poznaniaków. I to był powód, przyznam szczerze, dla którego wzięłam  do ręki powieści Świrleja.

I nie żałuję.

Kryminały Świrleja różnią się od tych, które królują w polskiej  współczesnej literaturze tego gatunku.  Przenoszą czytelnika w paskudne lata osiemdziesiąte w PRL i  pokazują  miasta, które są dżunglą przeżartą przestępczością i korupcją. Niczym w powieściach Chandlera.

Milicja współpracuje z gangsterami, pije na umór i  w niczym nie jest lepsza od tych, których zwalcza. Wszystko w szarej, siermiężnej rzeczywistości lat osiemdziesiątych, z brakiem dosłownie wszystkiego.

Do tego cudowna , niepowtarzalna gwara  poznańska…

Jest 19 marca 1986. Proboszcz parafii archikatedralnej w Gnieźnie dokonuje dramatycznego odkrycia. Ktoś ukradł srebrną figurę św. Wojciecha  z sarkofagu za ołtarzem głównym katedry. Zaczyna się śledztwo…

3.Nieznane więzi natury – Peter Wohlleben

 6 książek na zimowe wieczory

Trzecia część niezwykłych opowieści o naturze.

Peter Wohlleben, leśnik z zawodu z ponad dwudziestoletnim stażem, pokazuje niewidoczne dla zwykłych obserwatorów więzi między wszystkimi stworzeniami. Od niepozornych bakterii po dumne dęby i buki.

Pokazuje jak ich wzajemne relacje trzymają w ryzach cały bogaty ekosystem, dzięki czemu pozostaje on w równowadze. Ponieważ  żyję bardzo blisko natury, książki mnie zafascynowały.

Ale są to też książki  jak najbardziej dla mieszczuchów.Gorąco polecam.

Część pierwsza: Sekretne życie drzew

Część druga: Duchowe życie zwierząt

4. Szczęście – Oliver Burkeman

6 ksiazek na zimowe wieczory

Poradnik dla pesymistów

Patrząc na Wschód i na Zachód, sięgając po informacje z przeszłości i dalekich krajów, Oliver Burkeman przedstawia niezwykłą grupę ludzi, których łączy nadzwyczajny sposób myślenia o życiu i o szczęściu. Dodam, że sposób zupełnie inny niż ten, do którego jesteśmy przyzwyczajeni. Autor nie obiecuje szczęścia, ale dokonuje przeglądu nieco innych możliwości  osiągnięcia tego stanu. Książka napisana bardzo lekko, czyta się szybko i jednym tchem.

5.Trzynaście opowieści – Diane  Setterfield

6 ksiazek na zimowe wieczory

Uczta dla miłośników prozy Zafona.

Ma  nastrój, piękno i siłę oraz wyjątkowość i prawdziwość. Proza zupełnie niezwykła. Jedna z moich ukochanych książek, którą czytałam już kilka razy.

Obie są samotne. Obie skrywają bolesną tajemnicę swoich narodzin.

Obie zamknęły się w świecie książek. Margaret Lea – zwyczajna dziewczyna, córka antykwariusza z Cambridge, która bardziej kocha książki niż ludzi i Vida Winter – największa pisarka naszych czasów, żyjąca z dala od świata, tajemnicza legenda bez imienia.

Vida Winter nie ma prawdziwego nazwiska, za to setki biografii.

Żadna nie jest prawdą.

Teraz ponaglana śmiertelną chorobą, chce wreszcie te prawdę wyjawić.

Wybiera Margaret – dlaczego?

To książka jest cudowna, skradła na zawsze moje serce.

6. Uzdrawiająca moc lasu – Clemens G. Arvay

6 ksiazek na zimowe wieczory

Wcześniej tego nie wiedziałam, ale czułam.

Kiedy byłam w lesie, wracałam jak nowo narodzona. Kiedy miałam problemy, kiedy byłam smutna, szłam do lasu i on dawał mi siłę. Długo zastanawiałam się, gdzie tkwi rozwiązanie zagadki.

Dzisiaj wiem, że las potrafi uzdrawiać. I nie ma to nic wspólnego z ezoteryką albo czarami. Dzisiaj nauka potwierdziła to, co intuicyjnie wiedziałam od dawna.

– że każda chwila spędzona w lesie wzmacnia nasz układ odpornościowy,

-że powietrze wokół drzew ma działanie antynowotworowe i dosłownie działa jak leczniczy napój.

Te książkę przeczytałam jednym tchem.Polecam !

No to pozdrawiam serdecznie – Agnieszka

I zapraszam tutaj

http://greenelka.com/5-super-thrillerow-do-czytania-w-gluchym-lesie/

 

(Visited 6 times, 1 visits today)

25 thoughts on “6 książek na zimowe wieczory i rok 2114

  1. Książka to jedyne co może nas uratować przed smutkiem i depresją.
    Książka, którą się czyta a także ta, którą się samemu pisze.
    Wiemy coś o tym – prawda? I to nas Agnieszko łączy.
    Moje książki są nieco inne, bo nie lubię kryminałów.
    Ale podobnie jak Ty czytam książki o drzewach, lasach, naturze i zwierzętach. – a więć też książki Petera Wohllebena.
    Wszystkiego dobrego Agnieszko. I dziękuję za ten piękny tekst.

  2. ładne marzenie – napisać książkę za sto lat…
    już niecałe, ale brzmi intrygująco – sukcesów życzę, póki mam siłę życzenia składać, bo pewnie przeczytać już nie dam rady… ale powalczę

  3. Żadnej nie czytałem, ale jedną przeczytam na pewno – książkę Petera Wohllebena. Na razie jestem w połowie drugiej części, więc ta pewnie dopiero w styczniu…

  4. Ciekawy pomysł z książką za sto lat:-) Może się zgłosisz?
    Pierwszą z proponowanych dostałam, ale jeszcze nie czytałam… i to prawda, książki jak muzyka, są dobre na wszystko 🙂

  5. Witaj.

    Piękna idea z Biblioteką Przyszłości:)
    Mam słabość do tradycyjnych książek, ale myślę, że za sto lat mogą one mieć zupełnie inną formę. Co w ogólnym rozrachunku nie jest takie złe – sprawi, że las będzie sobie rósł dalej:)

    Pozdrawiam:)

    1. Nie wyobrażam sobie świata bez literatury, muzyki, sztuk plastycznych.
      Właściwie „zejście z drzewa” nie miałoby wtedy sensu:)
      Pozdrawiam:)

  6. Żadnej nie czytałam, ale nic straconego. Zachęcająco dla mnie brzmi „Cztery rzęsy nietoperza” oraz „Nieznane więzi natury”. Lubię też Zafona, więc mogłaby mi się spodobać „Trzynasta opowieść”. Na pewno każdy ma jakieś swoje typy książek czy autorów, których lubi i poleca.
    Ach ! Ciekawe jest to , co piszesz o tej bibliotece przyszłości, która powstaje. Zastanawiam się tylko czy wtedy jeszcze ktoś będzie czytał książki ?

  7. Bardzo piękna idea – list książkowy w butelce dla przyszłości. Nie przeczytam ale jakoś mi dobrze ze świadomością, że ktoś z takiego ładnego pomysłu skorzysta.
    Polecone pozycje brzmią ciekawie – z pewnością kilka przeczytam.
    Pozdrawiam serdecznie.

  8. Wiele czytałam o książkach, które polecasz. Myślę, że długie, zimowe wieczory to najlepszy czas na przeczytanie choć jednej z podanych pozycji. „Nieznane wizi natury” – recenzje książki intrygują. Pozdrawiam ciepło! 🙂

  9. Książka to lekarstwo na każdy gorszy dzień. Od zawsze wychodzę też z założenia, że książka to najlepszy pomysł na prezent. Żadna z zaprezentowanych przez Ciebie pozycji nie jest mi znana, ale czuję pociąg do poradnika dla pesymistów.
    Pozdrawiam serdecznie!

  10. Piękny pomysł z tą książką dla przyszłości – dziękuję za info, bo nic o tym nie wiedziałam -i wielki zaszczyt dla zaproszonych pisarzy, może się złapiesz;) Książki to jedna z najwspanialszych rzeczy, którą człowiek wymyślił. Z polecanych przez Ciebie czytałam książki Petera Wohllebena – świetne!
    Pozdrawiam serdecznie:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *