3 x proste, naturalne balsamy na plażę, dla pań i panów

Please follow and like us:
20

3 x proste, naturalne balsamy na plażę, dla pań i panów

Tekst krótki, do przeczytania w kilka chwil.

Wiadomo, bez słońca ani rusz.

Pod wpływem jego promieni wytwarza się w ciele witamina D3, która jest niezbędna do zachowania zdrowia.

Ale co za dużo, to niezdrowo, też wiadomo. Trzeba znać granice, które wyznacza ci twoje własne ciało. To jest najlepsza ochrona przed szkodliwym promieniowaniem UV.

Jeśli o mnie chodzi, tak czy owak, uznaję tylko naturalne sposoby. Czasami mogą to być dobre produkty naturalne, które nie zawierają składników syntetycznych, ale od pewnego czasu lubię coś takiego zrobić sama.

Oto moje propozycje.

Nie ma w nich takiej wysokiej ochrony jak w kosmetykach ze sklepu, ale za to dzięki swoim właściwościom, wzmacniają naturalne funkcje ochronne skóry, bardzo dobrze ją pielęgnują i pomagają jej się zregenrować, jeśli za bardzo ucierpiała podczas opalania.

3 x proste, naturalne balsamy na plażę

Balsam z kwiatów lipy i siemienia lnianego

3x proste, naturalne balsamy na plaże

Lipa i siemię lniane, to doskonałe połaczenie. Wiedziała o tym już św. Hildegarda z Bingen.

Balsam jest nie tylko super przy opalaniu, ale też w pielęgnacji  twarzy, sprawia ulgę przy swędzeniu, na przykład po ukąszeniach owadów, bardzo lubi go skóra dzieci, także niemowląt, sprawdza się też jako  środek do pielęgnacji włosów.

Składniki

garść kwiatów lipy, może być herbata ze sklepu zielarskiego albo apteki,

1 łyżka siemienia lnianego,

200 ml wody,

1 łyżka dobrego oleju.

Wykonanie

Wszystkie składniki połączyć w garnku i 15 minut gotować na małym ogniu. Odcedzić i przelać do butelki, najlepiej z atomizerem. Spryskiwać można twarz i ciało według uznania.

Trwałość balsamu:

Tydzień w temperaturze pokojowej,

1-2 miesiące  w lodówce.

Balsam z babki zwyczajnej albo lancetowatej

3 x proste naturalne balsamy na plaże

Mój ulubiony. O babce zwyczajnej mówi się, że potrafi zszywać rany złotą nitką.

Pamiętam jak mama przykładała mi jej liście na stłuczone kolana, albo jak babka zwyczajna uratowała potwornie zraniony palec u nogi mojego męża. Świeże liście  zawierają aucubin, naturalny środek antygrzybiczy, ale i inne substancje, które mają właściwości naturalnego antybiotyku. Na skórę działają zaś chłodząco i regenerująco. Balsam sprawdza się w pielęgnacji twarzy i ciała, przy ukąszeniach i oparzeniach słonecznych.

Składniki

3 łyżki świeżej babki zwyczajnej albo lancetowatej,

150 ml wody,

1 łyżka oleju,

1/2 łyżeczki miodu,

szczypta dobrej soli.

Wykonanie

Wszystkie składniki zmiksować i wlać do butelki z atomizerem. Jeżeli żel będzie za gęsty, można dodać trochę wody. Przed użyciem zawsze wstrząsnąć. Spryskiwać według uznania.

Trwałość balsamu

3 dni w temperaturze pokojowej,

2 tygodnie w lodówce.

Chłodzący balsam z siemienia lnianego, mięty i kokosu

3 x proste, naturalne balsamy na plaze

Św. Hildegarda z Bingen mawiała, że jeśli ktoś się oparzył, powinien zagotować siemię lniane, zanurzyć w tym lnianą chustę i przyłożyć na bolące miejsca. Oparzenie wyjdzie z ciała. Siemię lniane zawiera olejki, które od wewnątrz i zewnątrz działają regenerująco i antyzapalnie.

Kokos i mięta chłodzą i nawilżają podrażnioną skórę.

Składniki

3 łyżki świeżej mięty,

1 łyżeczka siemienia lnianego,

100 ml mleczka kokosowego,

50 g oleju kokosowego.

Wykonanie

Wszystkie składniki 10 minut gotować pod przykryciem na małym ogniu, odcedzić i dokładnie zmiksować. Wlać do butelki. Przed użyciem mocno wstrząsnąć.

Balsam nadaje się do pielęgnacji podrażnionej skóry, po opalaniu, przy ukąszeniach przez owady, do pielęgnacji ust i przy poparzenaich słonecznych.

Trwałość

W temperaturze pokojowej 2-3 dni,

w lodówce  miesiąc.

Powodzenia i samych słonecznych dni – Agnieszka

Zapraszam też tutaj

http://greenelka.com/olej-kokosowy-11-x-dla-twojej-urody/

 

 

 

 

 

 

 

(Visited 86 times, 1 visits today)
Please follow and like us:
20

Only registered users can comment.

  1. najlepszym balsamem na plażę jest godziwe towarzystwo. z nim nawet plaża wydaje się lokalizacją znośną.
    dla odmiany męczą mnie propozycje pod hasłem „dobra sól” – co to takiego? jest zła sól? może kwaśna, albo zapiaszczona? nic innego w przepisach nie musiało być „dobre” – ani miód, ani liście.

    1. Owszem, zwykła sól kuchenna jest nic nie warta. Dobra sól to taka z minerałami, na przykład kłodawska, albo himalajska, chociaż nasza jest lepsza. Podobnie z miodem. Dobry miód, to taki prawdziwy z pasieki, a nie miód fałszowany, gdzie połowa jest zwykłego białego cukru. To najczęściej taki dziwny produkt,który opisany jest jako miód z pasiek z Unii Europejskiej i z krajów innych. czyli po prostu z Chin. Niestety dzisiaj jest się oszukiwanym na każdym kroku i dlatego jak najbardziej jest coś takiego jak wartościowy i bezwartościowy miód i to samo dotyczy wszystkich prawie produktów spożywczych.

      1. to strasznie trudne zajęcie – odnaleźć teraz coś nieoszukanego.
        aż się zaczyna marzyć o „prawdziwym chlebie z masłem” takim na trzy palce krojonym, bo jeszcze gorący i chudziej się nie da. i masełko z maselnicy na tyle grubo, żeby się stopiło aż do dna. mniam… główka czosnku, albo talarki z cebuli i szczypta „dobrej soli”… ech… pozwoliłem sobie teraz…

        1. Boże ,ślinka mi leci , ja pamiętam taki chleb, mama wysyłała mnie do piekarni, o 3 po południu był drugi, świeży wypiek, piekarz miał czapkę białą od mąki, bo o dziwo wszystko robił własnoręcznie, a ja donosiłam tego chleba do domu tylko połowę … jak on pachniał, mniam, mniam … Co ja mowię, nie tylko chleb pachniał, ale cała ulica wokół.
          A nawiasem mówiąc czytałam, że naszą bardzo dobrą, tanią i pełną mienarałów sól kłodawską wywożą z Polski i ona potem wraca jako … himalajska, oczywiście droższa,co Ty na to ?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *